 |
| Czytasz wiadomości znalezione dla frazy: poldzielnia Nasz Dom pomorskie |
| |
Temat: powojenny i współczesny Morąg - zdjęcia i pocztówki
Najpierw były zdjęcia a potem ich opis. Mickiewicza zimą - lata 80-te. Budowa kina niemal zakończona. Ta rzecz po lewej to baniak do cementu. Slep warzywny należał do spółdzielni ogrodniczej. W małym domu było na górze mieszkanie. Po lewej na dole był bar "Mazurek" a po prawej na dole sklep tekstylny. Mam wrażenie, że bar zamknięto wcześniej, jeszcze przed budową kina. Piekarnia PSS nr 3. Druga połowa lat 40-stych. Nieznana ulica. Gminna Spółdzielnia w Jurkach - to ulica Dąbrowskiego. Budynek spalił się w roku 1969. Był gdzieś w pobliżu wieży ciśnień, na przeciwko stacji paliw. Wieża ciśnień - rok 1960. Zdjęcie budynku Powiatowej Rady narodowej rok 1954-55. Ulica Pomorska.- zdjęcie sprzed 1965 roku. Nie ma jeszcze pomnika XX-lecia. Słup ogłoszeniowy poniemiecki. Jeszcze jedno zdjęcie. To z sierpnia roku 1947. Opisane jest jako widok z ul Mickiewicza na ul Kujawską. Powiedziano mi, że istnieje gdzież obraz tego budynku z murem pruskim namalowany przez pana Zopczyńskiego. Był on wielce utalentowanym malarzem, absolwentem Uniwersytetu Batorego w Wilnie i szkoły plastycznej. Również był dobrym żeglarzem. Kiedyś w Ratuszu była wystawa jego prac. Czy ktoś wie więcej?
Temat: Miasto dostało nie swoje pieniądze
Spadkobiercy śmiertelnych ofiar wybuchu gazu w wieżowcu przy al. Wojska Polskiego w Gdańsku nie dostali pieniędzy, na które czekają od 10 lat. Ponad pół miliona złotych zamiast do nich, trafiło do... budżetu miasta W Wielkanoc 1995 roku pod gruzami budynku zginęły 22 osoby. W 1997 roku Spółdzielnia Mieszkaniowa "Nasz Dom" - zrzeszająca ocalałych mieszkańców - wybudowała nowy blok (kosztował 5,5 mln zł, zamieszkało w nim 56 rodzin, ale żaden ze spadkobierców). Pomogło miasto Gdańsk i wojewoda pomorski, przekazując spółdzielni po milionie złotych. Ta w zamian za to miała utworzyć rezerwę w wysokości 500 tys. zł na pokrycie roszczeń spadkobierców, czyli najbliższych krewnych ofiar katastrofy, którzy nie zamieszkają w nowym domu.
Spółdzielnia jednak tego nie zrobiła. Wtedy Gdańsk - zdopingowany przez spadkobierców - oddał sprawę do sądu. Cztery lata temu zapadł wyrok, z którego wynikało, że SM "Nasz Dom" musi zwrócić gminie 331 tys. zł wraz z odsetkami. Sąd zaznaczył, że pieniądze mają być wykorzystane na zaspokojenie roszczeń wszystkich osób, które utraciły w katastrofie swoich bliskich oraz ich majątek.
Po przegranej apelacji SM "Nasz Dom", jesienią 2003 roku, Sąd Okręgowy utrzymał wyrok w mocy. Wtedy spółdzielnia wystąpiła do Sądu Najwyższego o kasację wyroku nakazującego zapłatę.
Do rozprawy kasacyjnej jednak nie doszło, bo strony się porozumiały. Z inicjatywy władz Gdańska latem 2004 roku zwaśnione strony doszły do porozumienia: miasto zrezygnowało z połowy odsetek, a spółdzielnia w zamian wycofała wniosek o kasację oraz zgodziła się w ciągu roku zapłacić miastu 640 tys. zł (331 tys. zł plus połowa odsetek i koszty postępowania).
Pieniądze miały trafić na konto Urzędu Miejskiego do końca listopada ub. roku, a potem do spadkobierców. Tak się jednak nie stało, bo tuż przed końcem 2005 roku miasto niespodziewanie postanowiło zawrzeć formalnie umowę ze spółdzielnią przed Sądem Najwyższym.
- Doszliśmy do wniosku, że sprawa jest bardzo poważna. Niech sąd potwierdzi komu i ile należy się pieniędzy, żeby nikt nie mógł nam w przyszłości niczego zarzucić - tłumaczył wiceprezydent Gdańska Szczepan Lewna.
Sąd Najwyższy wydał orzeczenie: "Ugoda proponowana przez strony jest niedopuszczalna. (...) 'Nasz Dom' zapłaci gminie Gdańsk 485,2 tys. zł z odsetkami na całkowite zaspokojenie roszczeń dochodzonych w pozwie". W tym uzasadnieniu nie ma mowy o spadkobiercach, bo nie byli stroną.
Stało się to już w kwietniu, ale miasto sprawę przemilczało.
Dopiero teraz, po interwencjach zaniepokojonych spadkobierców, wiceprezydent Szczepan Lewna przyznał się, że spadkobiercy pieniędzy nie dostaną - zasiliły one tegoroczny budżet Gdańska.
- Dlaczego nie zapłaciliście spadkobiercom? - zapytaliśmy wiceprezydenta Lewnę.
- Bo prawomocne orzeczenie Sądu Najwyższego nam na to nie pozwala - odrzuca ugodę i nic nie mówi, że mamy przekazać pieniądze spadkobiercom - odpowiedział.
"Gazeta": - Ale przecież od początku było wiadomo, że miasto walczy przed sądem o te pieniądze nie dla siebie, tylko dla rodzin ofiar katastrofy.
Szczepan Lewna: - Też jestem zdziwiony decyzją Sądu Najwyższego. Ale nic nie mogę na to poradzić, bo ta sprawa jest zakończona.
Z kolei spadkobiercy nie mają wątpliwości, że pieniądze powinny trafić do nich. - Nie poddajemy się. Przy pomocy prawników będziemy walczyć o swoje - mówi Ryszard Próchniak (w katastrofie zginęła jego matka).
Podobnie uważa Krzysztof Woliński, b. pełnomocnik SM "Nasz Dom". - Byliśmy przekonani, że zebrane wśród mieszkańców budynku pieniądze dla spadkobierców zostaną im jak najszybciej przekazane, a nie zatrzymane przez miasto. Nie rozumiem dlaczego gmina zatrzymała nie swoje pieniądze - mówi adwokat Woliński.
Temat: ukryta podwyżka czynszu w KSM "Przylesie" w Koszal
Wiadomość wydrukowana ze strony: www.gk24.pl
Powrót -------------------------------------------------------------------------------- Data Lut 17, 2007 Ukryta podwyżka czynszu
MieszkajÄ…ca na osiedlu „WaÅ„kowicza” Izabela MaÅ‚ecka z koszaliÅ„skiego oddziaÅ‚u Krajowego ZwiÄ…zku Lokatorów i Spółdzielców zachÄ™ca lokatorów, którzy nie godzÄ… siÄ™ na podwyżkÄ™ czynszu, by pisali protesty do spółdzielni. Radek KoleÅ›nik Lokatorzy, którzy nie chcieli zmian zarzÄ…dzonych przez kierownictwo "Przylesia”, teraz oburzajÄ… siÄ™, bo spółdzielnia zgotowaÅ‚a im podwyżkÄ™ czynszu.
- Nie chcieliśmy remontów, więc dlaczego mamy je teraz finansować? - oburzają się.
W okoÅ‚o poÅ‚owie domów na osiedlu "WaÅ„kowicza” (to 2 tys. mieszkaÅ„), tam gdzie byÅ‚y, albo dopiero bÄ™dÄ… podłączane rury z bieżącÄ… ciepłą wodÄ…, a likwidowane gazowe piecyki, od stycznia zmieniÅ‚ siÄ™ czynsz. O 40 gr za każdy metr mieszkania wzrosÅ‚a opÅ‚ata na fundusz remontowy. Ale jednoczeÅ›nie o 40 groszy spółdzielnia zmniejszyÅ‚a lokatorom pÅ‚aconÄ… w czynszu zaliczkÄ™ za ciepÅ‚o. Z pozoru wiÄ™c wydaje siÄ™, że podwyżki czynszu nie ma. Bo przecież zaliczkÄ™ na ciepÅ‚o - tak jak opÅ‚atÄ™ na fundusz remontowy - też pÅ‚aci siÄ™ od metra powierzchni. Stawki siÄ™ wyrównujÄ… - wydawaÅ‚oby siÄ™. Jednak nic bardziej błędnego.
- Zmiana sprawi, że spółdzielnia bÄ™dzie dostawać od nas wiÄ™cej pieniÄ™dzy na remonty. A my po sezonie i tak bÄ™dziemy musieli dopÅ‚acić za ogrzewanie - tÅ‚umaczy Izabela MaÅ‚ecka, mieszkanka osiedla "WaÅ„kowicza”, należąca do wÅ‚adz koszaliÅ„skiego oddziaÅ‚u Krajowego ZwiÄ…zku Lokatorów i Spółdzielców. Chodzi o to, że obecne stawki zaliczek na ciepÅ‚o sÄ… dostosowane do jego realnego zużycia w mieszkaniach. Po obniżce okażą siÄ™ za maÅ‚e i na koniec sezonu grzewczego mieszkaÅ„cy bÄ™dÄ… mieli duże niedopÅ‚aty. - Faktycznie wiÄ™c dopÅ‚acimy do czynszu - uważa Izabela MaÅ‚ecka. Tadeusz Galant, kierownik osiedla "WaÅ„kowicza” nie wyklucza, że po zmianach czynszu rzeczywiÅ›cie niektórzy mieszkaÅ„cy bÄ™dÄ… musieli dopÅ‚acić za centralne ogrzewanie. - Ale gdy ktoÅ› bÄ™dzie grzaÅ‚ oszczÄ™dnie, to dostanie po prostu mniejszy zwrot za ciepÅ‚o - twierdzi. Kierownik jednak nie zaprzecza, że nawet i wtedy w ogólnym rozrachunku lokatorzy zapÅ‚acÄ… wiÄ™cej za mieszkanie.
Jak tłumaczy zamianę składników czynszu? - Spółdzielnia potrzebuje pieniędzy na wymianę instalacji gazowej w mieszkaniach i likwidację piecyków. To potrzebna inwestycja, nawet jeśli spółdzielcom wydaje się inaczej - twierdzi. Kierownik zaznacza, że na zmianę w czynszu zgodziła się rada osiedla, wybrana przecież przez spółdzielców.
MieszkaÅ„cy planujÄ… siÄ™ sprzeciwić ukrytej podwyżce czynszu. - Nie prosiliÅ›my o wymianÄ™ piecyków. Niech spółdzielnia szuka gdzie indziej, niż w naszych kieszeniach, pieniÄ™dzy na remonty - grzmieli spółdzielcy z "WaÅ„kowicza” na spotkaniu w ratuszu poÅ›wiÄ™conym problemom spółdzielczoÅ›ci w Koszalinie. - Cwanie postÄ…piÅ‚a spółdzielnia. Po parÄ™ zÅ‚otych od każdego wyciÄ…gnie i nazbiera sporÄ… sumkÄ™ na remonty, których wcale nie chcieliÅ›my - denerwujÄ… siÄ™ ludzie.
ZwiÄ…zek Lokatorów podpowiedziaÅ‚ mieszkaÅ„com osiedla "WaÅ„kowicza”, jak mogÄ… uniknąć podwyżki. - Wystarczy napisać do spółdzielni wniosek o wyjaÅ›nienie przyczyn zamiany skÅ‚adników czynszu. I o szczegółowe rozliczenie, na co bÄ™dÄ… przeznaczone wyższe opÅ‚aty na fundusz remontowy - tÅ‚umaczy Izabela MaÅ‚ecka. - A potem jeszcze napisać sprzeciw wobec jakichkolwiek remontów u siebie. I zaznaczyć, że chce siÄ™ pÅ‚acić dawny czynsz - dodaje. JeÅ›li nawet wtedy kierownictwo "Przylesia” nie odstÄ…pi od zmian, to ZwiÄ…zek Lokatorów zapowiada, że pomoże dochodzić w sÄ…dzie swoich praw.
Jak ustaliliÅ›my, sÄ… już pierwsi mieszkaÅ„cy osiedla "WaÅ„kowicza”, którym spółdzielnia cofnęła decyzjÄ™ o zamianie skÅ‚adników czynszu i pozwoliÅ‚a pÅ‚acić go po staremu. A mieszkaÅ„cy domów przy ul. GaÅ‚czyÅ„skiego 1 - 15, Okulickiego 8 - 22 i Szenwalda 5 - 8, skutecznie sprzeciwili siÄ™ wymianie piecyków. WystarczyÅ‚o, że nie zgodziÅ‚o siÄ™ na to kilku mieszkaÅ„ców, którzy wykupili mieszkania na wÅ‚asność. Za nich o inwestycji nie może decydować spółdzielnia.
--------------------------------------------------------------------------------
Media Pomorskie sp. z o.o. - Koszalin 2001-2006
|
| |
|
|
 |
| Podobne strony |
| |
|
| |
|