Pole powierzchni okręgu

Strona Główna
Czytasz wiadomości znalezione dla frazy: Pole powierzchni okręgu
 




Temat: Jak uczą w podstawówkach i gimnazjach
Gość portalu: d0t napisał(a):

> a pole okręgu?

Jeśli okrag jest narysowany cienką linią to nie ma pola :) w przeciwnym
przypadku (grubym ołówkiem lub flamastrem) okrąg zamienia się w pierścień i
można jakoś wyliczyć jego pole (tak jak np. powierzchnię bieżni, w m2)
Tylko po co...



Temat: Trzy kolka
Srodki tych stycznych okregów tworza trójkąt równoboczny o boku długości 2r, a
więc jego pole powierzchni jest r^2 * sqrt(3) (z wzoru na pole trójkata
równobocznego). Od powstałego trójkąta odejmujemy trzy wycinki kołowe dające w
sumie półkole (3*60=180 - w stopniach)o polu (pi*r*2)/2i otrzymujemy ww wynik
na pole figury ograniczonej trzema okregami. Proste?





Temat: Trzy kolka
Gość portalu: pam75 napisał(a):

> Srodki tych stycznych okregów tworza trójkąt równoboczny o boku długości 2r,
a
> więc jego pole powierzchni jest r^2 * sqrt(3) (z wzoru na pole trójkata
> równobocznego). Od powstałego trójkąta odejmujemy trzy wycinki kołowe dające
w
> sumie półkole (3*60=180 - w stopniach)o polu (pi*r*2)/2i otrzymujemy ww wynik
> na pole figury ograniczonej trzema okregami. Proste?

Tak proste i bardzo eleganckie, gratuluje.




Temat: Prawdopodobieństwo - podstawy
Prawdopodobieństwo,ze obie myszy są samcami jest takie, jak P że druga mysz jest
samcem, czli P=1/2
Narysuj kwadrat i z jego wierzchołków zakreśl ćwierć-okregi o promieniu a/2.
Koło pokryje wierzchołek, jeżeli środek koła będzie leżał w którymś z tych
ćwierć-okręgów, których powierzchnia razem daje pi*a^/4, pole kwadratu zaś
wynosi a^2. Domyślałaś sie prawidłowo.



Temat: pole trapezu
Jest to przykład zadania z pułapką. Formalnie pole powierzchni wielokąta , w
który da się wpisać okrąg jest P = i/2 pr gdzie p jest połowa obwodu, a więc
obwód powinien być 10, t zn suma podstaw trapezu jest 5 i ramiona po 2,5,
tymczasem ramię powinno być niekrótsze od wysokości, która jest tutaj 4
(Srednica koła).



Temat: Zadanie Steinhausa
Podejrzewam, że dla trójkątów odpowiedź jest znana (ale może być całkiem
skomplikowana). Oczywiście mając konkretny zestaw danych a,b,c,a1,b1,c1,
łatwo kwestię rozstrzygnąć - kłopot może być z podaniem precyzyjnej formuły w
języku używającym tylko tych wielkości (nawet głupi wzór Herona na pole
trójkąta o znanych bokach nie jest bynajmniej prosty), a także ze wskazaniem
algorytmu, który rzecz rozstrzygałby w KAŻDYM przypadku. Ale odpowiedzi nie
znam, a problem jest ciekawy choćby ze względu na zastosowania. Analogiczne
pytania można zadać dla czworościanów i bardziej złożonych brył czy figur,
wtedy robi się już chyba beznadziejnie.

Z prostych obserwacji - muszą zachodzić oczywiste nierówności między polami
powierzchni, obwodami i średnicami (średnicą trójkąta jest jego najdłuższy bok).
Także koło wpisane w "mniejszy" trójkąt musi mieć nie większy promień niż to
wpisane w "większy" (analogiczny fakt dla okręgów opisanych nie musi
zachodzić!). Podejrzewam jednak, że sprawdzenie tych czterech parametrów nie
wystarcza. Byłbym trochę zdziwiony, gdyby istniała jakaś prosta reguła.



Temat: Zadanie matematyczne z kozą
wzoru wam nie napisze ale rozwiazanie jest R√2

rozwiazalem przypadkowo , zastanawiajac sie jak powierzchnie zajmuje wycinek
kola oparty na srednicy okregu o promieni R, bo koza jest na okragu kolkowana,
a moza sie poruszac tylko o okregu r , pole wycinka to P(w)=A°/360°*Pi*r2
kat A° jest znanyto 90° czyli P(w)=0,25*Pi*r2
r2=R2+R2=2R2 (prawo pitagorasa, narysujcie to zobaczycie)
P(w)=0,25*Pi*2R2
P(w)=0,5 *Pi*R2
czyli r=R√2
niezbyt matematyczne to rozwiazanie ale wynik jest wynikiem albo?



Temat: Zadanie matematyczne z kozą
Gość portalu: walrus napisał(a):

> wzoru wam nie napisze ale rozwiazanie jest R√2
>
> rozwiazalem przypadkowo , zastanawiajac sie jak powierzchnie zajmuje wycinek
> kola oparty na srednicy okregu o promieni R, bo koza jest na okragu
kolkowana,
> a moza sie poruszac tylko o okregu r , pole wycinka to
P(w)=A°/360°*Pi*r(do kwadratu)
> kat A° jest znany to 90° czyli P(w)=0,25*Pi*r(do kwadratu)
> r(do kwadratu)=R(do kwadratu)+R(do kwadratu)=2R(do kwadratu )
(prawo pitagorasa, narysujcie to zobaczycie)
> P(w)=0,25*Pi*2R2(do kwadratu)
> P(w)=0,5 *Pi*R2 /dito)
> czyli r=R√2
> niezbyt matematyczne to rozwiazanie ale wynik jest wynikiem albo?




Temat: Geometria
Szkic rozwiązania
Wprowadź oznaczeniaAB=c,BC=a,AC=b; AK,BL,CM – wysokości; Ą’,B’,C – punkty
przecięcia prostych zawierających wysokości z okręgiem.; P – punkt przecięcia
tych prostych.
Rozpatrz czworokąt APBC’. Przekątne tego czworokąta (AB i PC’) są
prostopadłe .
Kąt P=A+B =(kąt KPL) i kątC’=180-C=A+B  katy P C’ są równe .
Czworokąt APBC’ jest deltoidem  punkty PiC’ są symetryczne zgredem prostej AB.
Podobnie pary punktów: P i Ą’, P i B’. Trójkąt A’B’C’ jest obrazem trójkąta KLM
w jednokładności o srodku P i skali s=2.. Wyznaczymy boki tego trójkata .
W trójkącie MBK łatwo obliczymy MB=a cos, KB=c cos i z tw kosinusów:
(MK)^2 =(a cosB)^2+(c cosB)^2 -2ac(cosB)^3 = (cosB)^2 {a^2 +c^2-2ac cosB}=
=(b cosB)^2  MK = b cosB
Podobnie ML = a cosA; KL= c cosC
Mamy już boki nowego trójkąta:a cosA, b cos, c.cosC możemy więc wyznaczyć jego
pole powierzchni i następnie kolejne wysokości.. Końcu występujące wartości
funkcji tryg. Uzależnić od boków a,b,c z tw kosinusów




Temat: Luk zakretu
Gość portalu: AndrzejM napisał(a):

> Czyli: zakręt zaczynamy blisko zewnętrznego (w
stosunku do zakrętu w który
> mamy wejść) skraju naszego pasa (takiego, jaki mamy do
dyspozycji), nigdy od
> jego skraju wewnętrznego. Blisko skraju wewnętrznego
powinniśmy się znaleźć w
> połowie manewru.
> Jeżeli nie dysponujemy rezerwą szerokości pasa - no to
nie ma co mówić o
> wyborze toru jazdy, prawda?

Rozważyłeś ruch punktu po okręgu na powierzchni płaskiej.
Teoretycznie więc masz rację. Ale nie do końca.

Na wyprofilowanym zakręcie, gdzie odpowiedzi układ
nawierzchni kompensuje siłę odśrodkową, Twoje rozważanie
całkowicie traci sens.

Ruch obiektu rzuconego przed siebie rozważa się
teoretycznie równaniami właściwymi dla paraboli; jednak
bliższy rzeczywistości będzie opis balistyczny, nie
paraboliczny.

To samo dotyczy samochodów, składających się z 4 kół,
różnie napędzanych, o różnej mocy silnika, różnym
położeniu środka ciężkości, wykazujących tendencje do
nadsterowności lub podsterowności, różnym rozstawie osi.

Dla smochodu z przyczepą bądź naczepą, proponowany przez
Ciebie tor jazdy jest nie do przyjęcia.



Temat: Konflikt pomiedzy Ukraina i Rosją
marek_boa napisał:

> Stop kapela śwagra tłuką!:) A czemu niby nie?! Czyżby mieli się spodziewać
> włączenia innych państw do tego konfliktu?! Raczej wątpię! Jak do tej pory
> Ukraina jeszcze w NATO nie jest więc niby czego mieli by się obawiać???!
> Sądzisz,że gdyby JAKIKOLWIEK kraj ościenny by ich w tym czasie zaatakował to z
> obecnej doktryny ograniczonego użycia broni nuklearnej by zrezygnowali?! Toż
> przecie już na początku gdy Putin objął fotel prezydencki ogłosił całemu światu
> o nowej Rosyjskiej doktrynie obronnej i sądzę ,że by się nie zawahali!
> -Pozdrawiam!

Mimo wszystko mało prawdopodobnym jest, by Rosjanie ogołocili wszystkie okręgi
wojskowe, rozrzucone na połowie powierzchni Eurazji z całości sił powietrznych,
by zaatakować Ukrainę. Mają za dużo nieba do pilnowania. A chętni do
skorzystania z osłabienia wywołanego taką potężną wojenną awanturą mimo wszystko
mogliby się znaleźć.
Poza tym Rosjanie musieliby liczyć się nie tylko z kontrakcją lotnictwa Ukrainy,
ale także z działaniem środków ziemia-powietrze. Nie wiem, na ile rozwiniętych w
przypadku ukraińskich sił zbrojnych, ale na pewno niemożliwych do pominięcia
przy kalkulacji możliwych strat.
Zaś co do ewentualnego ograniczonego użycia broni jądrowej, to - niezależnie od
okoliczności - aż trudno sobie wyobrazić poziom ostracyzmu, z jakim Rosja
musiałaby się liczyć w razie zastosowania takich środków. Nawet tak wielki kraj
nie może funkcjonować w zupełnym oderwaniu od świata.




Temat: POETYCKI SYMPOZJON. ZAPRASZAM.....................
Gość portalu: AdamM napisał(a):

> czyli mozna przyjąc, ze idac od rana do wieczora zrobię pol elipsy?

Jezeli slonce wzejdzie dokladnie na wschodzie i zajdzie dokladnie na zachodzie,
to tak.

>
> - gdyby opisywać predkośc słonca jako predkośc katową po okregu to czy ona
> bylaby jednostajna? A co z katem wzgledem powierzchni ziemi? Czy slonce w
> poludnie nie mialoby mniejszej predkosci katowej?

Slonce w plaszczyznie swojego (pozornego, rzecz jasna) ruchu ma stala predkosc
katowa. Natomiast dla piechura liczy sie predkosc katowa slonca rzuconego na
powierzchnie Ziemi, a ta nie jest stala, tylko odpowiada ruchowi jednostajnemu
(liniowo) po elipsie. Dlatego w poludnie (i o polnocy) predkosc katowa jest
najwieksza, a o szostej wieczorem i rano - najmniejsza. Tak mi si wydaji
przynajmniej.

Acha, moze nie dawaj sobie glowy ucinac za te elipse, co? Ja tego nie
policzylem, tylko zgadlem. To mi wyglada na elipse po prostu.

Pulbek.



Temat: plyta indukcyjna - czy warto?
co nieco już się dowiedziałem ( w Electroluksie ).
Sądzę , że nie warto przepłacać za tę wątpliwą nowość.
Płyta ta wbrew pozorom nie jest polem grzejnym w każdej jej powierzchni , tylko
tradycyjnie w okręgu z oznaczonym środkiem .
Dla zainteresowanych służę dodatkowymi informacjami , oraz orginalną
innstrukcją.
Po dokładnej analizie zdecydowanie polecam płytę EHD 60020 P.



Temat: W Poznaniu jest ulica Czechosłowacka?
Gość portalu: kukmajst napisał(a):

> Można podzielić Czechosłowacką (jest dosyć długa) na Czeską i Słowacką...:-))

To byłby chyba niezły pomysł...Równiótko po połowie, lub procentowo uwzględniając
powierzchnię lub liczbę ludności...

> Pytanie, co wtedy zrobić ze znacznie krótszą Jugosłowiańską??? :-)))

No...Jugosławia jako państwo nadal istnieje jako fedracja. W skład Jugosławii
wchodzi Serbia z dawnymi okręgami autonomicznymi Kosowem i Wojwodiną oraz
Czarnogóra...Więc problemu chyba nie będzie... :-))))




Temat: plany sowietów uderzenia na zachód - 1941
> 200-300 mln map na 4500 km frontu ?
>
> to wychodzi
> 44-66 map na jeden metr długości frontu !
Tu wychodzi typowa sowiecka gigantomania.;-)
Ale przelicz to na powierzchnię (bo przecież to nie były mapy tylko wzdłuż granicy, tylko licząc nawet po 400 km w jedną i drugą stronę) wychodzi 3,6 mln km2 . Teraz ile map w jednostce( jedna na pluton, dwie na baterię) i mapy wydawano na najbliższy rejon czyli 1 metrowa "setka" to 100x100km. A ponieważ w przygranicznych okręgach zgromadzono 20 armii, to wg etatów powinno byc w jednostkach 40 mln map.
W sumie nie wydaje się az tak dużo, choć i tak większość zostałaby niewykorzystana. Ale gospodarka planowa ma to do siebie że normy trzeba przekraczać na kazdym polu ;-)



Temat: POETYCKI SYMPOZJON. ZAPRASZAM.....................
Dziekuje bardzo -
czyli mozna przyjąc, ze idac od rana do wieczora zrobię pol elipsy? Dość
poteżnie to skomplikowane chyba bo przecież:

- gdyby opisywać predkośc słonca jako predkośc katową po okregu to czy ona
bylaby jednostajna? A co z katem wzgledem powierzchni ziemi? Czy slonce w
poludnie nie mialoby mniejszej predkosci katowej?

Adam




Temat: korepetycje
Mam problem:
Z kazdego wierzchółka trójkąta równobocznego zakreślono okrąg styczny do
preciwległego boku. Wyznaczyć pole powierzchni częsci wspolnej tych :
a)okręgów;
b)kół.
Mam to zrobić w oparciu o podobieństwo figur.



Temat: Gazda i plot
Zerowe pole powierzchni ma np. odcinek,prosta, okrąg, jeśli jednak masz
wątpliwości, to odsuń płot od muru o 0,000001 mm, wtedy pole wyniesie mniej
niż 0,1 mm^2.



Temat: GRAWITOR wstęp
model GRAWITOR a
Model Grawitora:
Grawitor to wielowymiarowa czasoprzestrzenna kula. Na powierzchni Grawitora
występuje pole grawitacyjne o dodatnim ładunku, któremu odpowiada geometria
przestrzenna 4 pi rr. Wewnątrz Grawitora występuje pole grawitacyjne o ujemnym
ładunku, któremu odpowiada geometria przestrzenna 6 pi 1/3 r * w dalszej części
następują wyjaśnienia tych wielkości.

Grawitor jest wielowymiarowym modelem czasoprzestrzennego podwójnego układu pól
grawitacyjnych o przeciwnych ładunkach. Model Grawitora ma za zadanie między
innymi wytłumaczyć oddziaływanie grawitacyjne, które przebiega między polami
grawitacyjnymi o przeciwnych ładunkach. Grawitor powinien także w konsekwencji
tłumaczyć wiele ciekawych zjawisk, na przykład: czym są „cząstka”,
„antycząstka”, tak zwana „ciemna materia” i „ ciemna energia”, skąd się bierze
„masa” albo jak energia zamienia się w materię?

Grawitor fotonowy to Grawitor w stanie podstawowym czyli nieoddziałujący z
innymi Grawitorami ani z otaczającą go przestrzenią.

Uproszczony, bo ograniczony do dwuwymiarowej płaszczyzny euklidesowej obraz
Grawitora , możemy przedstawić jako okrąg. Ten okrąg odpowiada geodezyjnej
Grawitora.

Każda “cząstka” stanowi dwuwymiarową c z ę ś ć wielowymiarowego Grawitora.
Takiej “cząstce” odpowiada geometria geodezyjnej Grawitora znajdującej się w
odpowiednim stanie kwantowym – o ustalonej krzywiźnie przestrzeni -
przedstawiona na płaszczyźnie euklidesowej.

W Grawitorze fotonowym “cząstce” czyli fotonowi odpowiada geodezyjna Grawitora o
geometrii 2 pi r (o krzywiźnie zerowej).** Natomiast różne inne “cząstki” są
przedstawianymi na płaszczyźnie euklidesowej (przestrzennie dwuwymiarowymi)
„cieniami” różnych stanów kwantowych geodezyjnej wielowymiarowego
czasoprzestrzennie Grawitora.




Temat: Konflikt pomiedzy Ukraina i Rosją
mort_subite napisał:

> marek_boa napisał:
>
> > Stop kapela śwagra tłuką!:) A czemu niby nie?! Czyżby mieli się spodziewa
> ć
> > włączenia innych państw do tego konfliktu?! Raczej wątpię! Jak do tej por
> y
> > Ukraina jeszcze w NATO nie jest więc niby czego mieli by się obawiać???!
> > Sądzisz,że gdyby JAKIKOLWIEK kraj ościenny by ich w tym czasie zaatakował
> to z
> > obecnej doktryny ograniczonego użycia broni nuklearnej by zrezygnowali?!
> Toż
> > przecie już na początku gdy Putin objął fotel prezydencki ogłosił całemu
> światu
> > o nowej Rosyjskiej doktrynie obronnej i sądzę ,że by się nie zawahali!
> > -Pozdrawiam!
>
> Mimo wszystko mało prawdopodobnym jest, by Rosjanie ogołocili wszystkie okręgi
> wojskowe, rozrzucone na połowie powierzchni Eurazji z całości sił powietrznych,
> by zaatakować Ukrainę. Mają za dużo nieba do pilnowania. A chętni do
> skorzystania z osłabienia wywołanego taką potężną wojenną awanturą mimo wszystk
> o
> mogliby się znaleźć.
> Poza tym Rosjanie musieliby liczyć się nie tylko z kontrakcją lotnictwa Ukrainy
> ,
> ale także z działaniem środków ziemia-powietrze. Nie wiem, na ile rozwiniętych
> w
> przypadku ukraińskich sił zbrojnych, ale na pewno niemożliwych do pominięcia
> przy kalkulacji możliwych strat.

To najlepiej wie gosc z ktorym rozmawiasz, ale zdaje sie ze maja S-300

> Zaś co do ewentualnego ograniczonego użycia broni jądrowej, to - niezależnie od
> okoliczności - aż trudno sobie wyobrazić poziom ostracyzmu, z jakim Rosja
> musiałaby się liczyć w razie zastosowania takich środków. Nawet tak wielki kraj
> nie może funkcjonować w zupełnym oderwaniu od świata.
>

Mysle ze jeszcze kilka lat, i spotkaloby sie to z odpowiedzia pieknym za nadobne
ze strony ukrainy. Kilka lat, potrzebnych ukrainie na zakonczenie jej wlasnego
programu balistycznego. Nie pracuja co prawda nad bronia jadrowa, ale i
konwencjonalna odpowiedz balistyczna moglaby bardzo rosje zabolec.




Temat: test graficzny
Czarna dziura Enesa-Perelmana
alsor napisał:
...
> Gdy zapiszesz siły centralne geometrią, no to przecież musi wyjść
> osobliwość w centrum (punkt z niezerowym promieniem krzywizny;
> zerowy promień = zero deformacji, czyli brak grawitacji...),
> bo siła grawitacji rośnie w tym kierunku, więc deformacja również
> musi rosnąć... ale gdzie, jak to upakować?
>
> Nie da rady - przestrzeń musi eksplodować i tyle.
> Jak to sobie inaczej wyobrażasz?
>

Tak to sobie wyobrażam hipotetycznie:

Zapadająca się gwiazda odrzuca część masy, ta która jest w pobliżu kierunku
ruchu gwiazdy (zwalnia lub przyśpiesza) odpowiednio zmienia orbitę i z takich
chmur gazowo-pyłowych mogą powstać nowe gwiazdy jak Słońce. Reszta masy w
postaci pyłu i gazu musi powrócić do tego, co pozostało w centrum wybuchu.

W zależności od wielkości wybuchającej gwiazdy w centrum może powstać:

A ) gwiazda tzw. neutronowa, choć raczej neutronów tam niewiele ale są za to
przeróżne hybrydy nukleonów z wielokrotnymi ładunkami, dające przy szybkim
obrocie silne pola e-m.

B ) gwiazda tzw. kwarkowa, choć żadnych kwarków tam nie ma ale za to są
sprasowane cząstki tworzące nukleony i leptony.

C ) czarna dziura Enesa-Perelmana, powstaje również przez ewolucję
A i B w wyniku pobierania masy i promieniowania z otoczenia. To nie jest jakaś
kula czegoś, przy coraz szybszej rotacji ulega spłaszczeniu i przechodzi w dysk
a następnie w torus. Nie ma więc obawy, że powstaną jakieś nieskończone gęstości
w punkcie.

Jeżeli torus uprościmy do okręgu, to na powierzchni koła panuje mała grawitacja
umożliwiająca ponowną kreację masy i dżety w pobliżu prostopadłej do koła
przechodzącej przez środek. Warunki słabej grawitacji chyba są jeszcze lepsze
przy grubszym torusie (ale rozwiązania skomplikowane).

> Cząstki w akceleratorach nie promieniują do tyłu.
> Im szybciej, tym bardziej do przodu ...
>
Ale uciekające prawie z prędkością światła galaktyki promieniują też "do tyłu"
inaczej byłyby niewykrywalne z widmem przesuniętym ku czerwieni (a nie
rozciągniętym utratą energii).




Temat: Po raz pierwszy zobaczyliśmy planetę poza naszy...
mis22 napisał:

>> 1a. Jeśli cała chmura kręci się w jedną stronę to rozumiem. Ale
dlaczego
> wszystkie cząsteczki gazu i pyłki w tej chmurze miałyby poruszać
się zgodnie po
> równoległych okręgach?

Początkowo nie poruszają się po "zgodnych" okręgach. Jednak
oddziaływania między cząsteczkami czy ziarenkami stopniowo
zamieniają orbity na okręgi. Najważniejszym czynnikiem to
powodującym jest lepkość - ta sama lepkość jak w przypadku cieczy.
Mniejszą rolę grają zapewne inne oddziaływania, np. oodziaływania
elektrostatyczne.

> 1b. Podobne pytanie nasuwa się w odniesieniu do galaktyk. Są
galaktyki spiralne
> jak nasza, dość płaski dysk, gdzie wszystko kręci się w tą samą
stronę. Są
> galaktyki eliptyczne o symetrii kulistej gdzie gwiazdy
nie "umówiły" się aby w
> jednej płaszczyźnie poruszać się w tym samym kierunku. Zgaduję, że
jest jakiś
> mechanizm porządkujący ruch gwiazd. Zgaduję, że ten sam mechanizm
uporządkował
> nasze planety i planetoidy aby poruszały się w jednej płaszczyźnie
w tym samym
> kierunku. Jaki to mechanizm?

Lepkość między obłokami pyłu, zapewne też oddziaływania
elektrostatyczne i międzygwiezdne pole magnetyczne.

> > 2. pod powierzchnią Marsa tkwią duże zasoby lodu -
> > wiemy o tym od kilu lat!
>
> Czy to rzeczywiście prawda?
>
> Gdy szukałem na Internecie informacji o wodzie czy raczej lodzie
na Marsie
> czytam raczej, że zobaczono coś białego co pewnie jest lodem. Ale
ile tego lodu
> tam jest? Czy ma on 1 mm grubości i płat ma powierzchnię 5 m2 -
żadnego
> wiarygodnego stwierdzenia nie widziałem. Na Ziemi warstwa lodu na
Antarktydzie
> lub wody w oceanach jest kilometry gruba (oczywiście nie
wszędzie).

Np. jednym z pierwszych były doniesienia próbnika Mars Odyssey - na
podstawie braku rozproszonych neutronów wywnioskowano o podziemnych
pokładach wody. Patrz np.
news.astronet.pl/news.cgi?2940
Później wiele o wodzie powiedziała sonda Mars Express - zarówno
pomiary spektralne w podczerwieni jak i radarowe badania warstw
podpowierzchniowych wykazały obecność dużych ilości lodu:
news.astronet.pl/news.cgi?4024
news.astronet.pl/news.cgi?4675
(polecam archiwum Astronews, skąd wziąłem te linki).



Temat: Debata Gazety: Czy wyrzucić samochody z centrum...
> Rowerem przez pół miasta też jeżdzić nie zamierzam, bo przyjemniej się jeździ
> po wałach czy po parkach
******Zgoda ale piszesz o tym co jest dziś .
A tu chodzi o to aby po starówce jeżdziło się równie przyjemnie rowerem jak po
wałach.
Nie chodzi o pół miasta tylko o 0,20% (jedną pięćsetną) powierzchni miasta
czyli obszar 500x500m .
Zostawiając auto na obrzeżu strefy to maksymalnie 250 m do przejscia. A
ponieważ nie wszystkie sprawy załatwia się w sercu tego obszaru to do
przejścia zazwyczaj będzie 100-150 metrów, czyli 60-90 sekund dla piechura. Co
to znaczy w porównaniu ze 120 km obwodu Wrocławia .
Proponuję policzyć powierzchnię strefy o średnicy 500m.
Jeśli wykreślisz dwa okręgi na tej strefie. Wewnętrzny o średnicy 200m i
zewnętrzny o średnicy 500 metrów to ten wewnętrzny zajmie tylko 16% całej
strefy a ponieważ w wewnetrznym będzie Rynek do którego nie da się i tak
wjechać samochodem to można przyjąć ze wewnętrzny okrąg bedzie zawierał tylko
8% punktów docelowych. Całą resztę spraw załatwisz w pierścieniu o grubosci 150
metrów (500/2 - 100 =150). Jeśli ta zewnętrzna strefa ma grubośc 150 metrów to
średnio potrzeba przejść 75 metrów . Proponuje zrób próbę, że taki odcinek
przechodzi się w 45 sekund ( 6km/h)
Przecież to śmieszne ,że podnosi się lament, że za wyjatkiem 8% spraw trzeba
będzie stracić średnio 45 sekund na dojscie zamiast krążyć wokół Rynku czekając
aż się zwolni jakieś miejsce do zaparkowania. A w najgorszym przypadku, raz na
kilkanaście wizyt, trzeba będzie dojść do serca strefy co zajmie 2,5 minuty. I
to nie dodatkowo bo dziś i tak nie można podjechać pod ratusz. Zatem w
najgorszym przypadku to strata 1-1,5 minuty. Co wy tu piszecie ,że Rynek się
wyludni ,że nikomu się nie będzie chciało do Rynku jechać (iść). Jeśli by to
była prawda to należałoby zakazać w ogóle posiadania auta bo ludziom się w
głowach poprzewracało skoro wolą tracić godziny w korkach i wiele minut na
parkowanie a szkoda im przejść się dodatkowo kilkadziesiąt sekund.
Auta służą do jazdy po odległych dzielnicach a nie do parkowania "w cieniu
ratusza" .



Temat: Czy w matematyce nic nowego?
> Proszę zauważyć nieskończony skok pomiędzy wymiarami:
> nieskończona ilość punktów stanowi skończony odcinek
> nieskończona ilość skończonych odcinków stanowi skończone pole
> nieskończona ilość skończonych pól stanowi skończoną objętość.

Niekoniecznie - nieskończony zbiór równoległych do siebie prostych oddalonych o
jednostkową odległość nie ma żadnej powierzchni.

> Odp.1
> Każdy zbiór nieskończony Z posiada ostatni element bowiem istnieje
> zbiór nieskończenie większy Z^2 (wyższy wymiar).

Ale zbiór Z^2 jest zbiorem utworzonym ze wszystki par elementów zbioru Z, a
więc nie jest jego nadzbiorem, ponieważ zawiera zupełnie inne elementy. Po za
tym ciągle nie widzę jak z istnienia Z^2 wynika istnienie elementu pierwszego i
ostatniego w Z.

> Odp.2
> Dowolna funkcja porządkująca której dziedziną jest zbiór nieskończony Z
> tworzy relację uporządkowania w której występuje element pierwszy
> oraz element ostatni kończący procedurę po wyczerpaniu wszystkich argumetów
> ze zbioru Z.

Jeżeli elementów zbioru Z jest nieskończenie wiele, to nie musi istnieć element
pierwszy ani ostatni. Np zbiór liczb naturalnych i relacja mniejszości -
istnieje najmniejsza liczba, ale największej liczby nie ma.

> Przykładem niech będzie odcinek AB po którym toczy się okrąg.
> Okrąg styka się z kolejnymi punktami odcinka i żaden punkt nie jest
> pominięty ze zbioru punktów odcinka. Gdy punkt początkowy ustalimy A
> to po wyczerpaniu wszystkich punktów osiągnie ostatni punkt B.

Nie widzę związku z powyższym. W przypadku odcinka mozna mówić o punktach
brzegowych które mozna utoższamiać z pierwszym i ostatnim elementem zbioru.




Temat: Zamiokulkas zamiolistny
Jesli lodyga brazowieje nalezy poczekac. Najpierw opadna liscie a pozniej
zacznie zasychac ta lodyga. W pewnym momencie bedzie widac taki gnijacy ''beret
z antenką'' ktora juz jest sucha. Nalezy przyciac tuz ponizej tego beretu. W
nastepnym sezonie u nasady tego liscia wyrosnie nowy lisc a jesli jest jeszcze
miejsce w ziemi pod nim zacznie sie zawiazywac nowa bulwa.

Przy duzych roslinach zdarza sie, iż lisc płożacy sie po ziemi, z reguły
okazały, autonomizuje się. Zaczyna sie ukorzeniac w miejscu styku z ziemią i
wytwarzać swoją bulwę.

Jeśli masz duża roślinę prawdopodobie masz juz wiecej niż jedna bulwę. Jeśli
chcesz rozmnażac tą rośline to najlepszy sposóbna to - podzielic bryłę
korzeniową. Można też probować utrzymywać roślinę w stanie podobnym do
naturalnego poprzez stopniowe przesadzanie do wiekszych donic. Jeśli chcesz by
twoja roślina zawsze wygladala okazale przesadzaj ja do doniczki o ''numer
wiekszej''. ZZ jes roslina ktora najlepiej sie rozwija jesli ma cięzkie
warunki. Im mniej wody i ograniczona ilość miejsca dla systemu korzeniowego tym
lepiej. Jeśli przesadzisz ZZ do duzo wiekszej donicy spodziewaj sie ze zechce
ona najpierw skolonizoawc wiekszy pojemnik i jej energia pojdzie w budowanie
systemu korzeniowego co odbije sie marazmem ponad powierzchnia ziemi nawet i
dwuletnim. Pozniej jednak potrafi wynagrodzic okres wyczekiwania rosnac w
oczach w pełnym tego słowa znaczeniu.

Uwaga jesli na twoich zółknących liściach pojawia sie regularne brazowe plamy
obetnij ten lisc jak najblizej przy ziemi. Nie mam pojecia jak sie nazywa ta
choroba ale konczy ona rosline dosc szybko. Przelazi na wszystkie liscie z
ktorymi sie styka i sypie ZZ niemalze natychmiast. Jesli w pore zauwazysz i
wytniesz ten lisc masz szanse na to ze zapobiegbiesz chorobie. W najgorszym
przypadku wytniesz pol rosliny ale reszte uratujesz. Po takiej chorobie mozesz
czekac nawet rok az sie odbuduje, ale daj mu szanse. To silna roslina.

U mnie ZZ ma wyokosc 100 cm a rozklada sie na okregu o średnicy około 2,5
metra. Do takich rozmiarów moj ZZ doszedł w 7 lat.




Temat: raport z WSI
matematyka górą!
Tylko dla m- dyskretnej opowieść z pierwszego roku mojej pracy w państwowej
fabryce. Fabryka ta jeden z surowców magazynowała w cylindrycznych, leżących
zbiornikach stalowych. Brzmi to dumnie ale tak naprawdę to były zaadaptowane
kotły starych lokomotyw.
Problemem było obliczenie ilości surowca w dniu inwentury. Tradycyjnie stosowano
a były to lata 60-te ub. wieku- analogowy przyrząd liczący, co polegało na
narysowaniu na podłodze wyłożonej płytkami o wymiarach 10 x 10cm okręgu o
średnicy zbiornika i zaznaczeniu cięciwą poziomu surowca, uprzednio zmierzonego
tyczką w tymże zbiorniku. W ostatnim kroku zliczane były pełne kwadraty w
obszarze zajmowanym przez surowiec, potem mniej- więcej połówki kwadratów, potem
ćwiartki i po zsumowaniu otrzymywano wartość powierzchni wycinka koła,
zajmowanego przez surowiec. Po pomnożeniu przez długość zbiornika i ciężar
właściwy- co już było zajęciem trywialnym- wynik wskazywał zawartość zbiornika.
Będąc młodym magistrem nie mogłem na to patrzeć. Przy pierwszej inwenturze z
udziałem kontrolera NIK, gdy blady strach padał na kierownictwo (za manko
surowca można było posiedzieć) wygrzebałem z zakamarków mózgu swą wiedzę
matematyczną i na oczach tegoż kontrolera wyliczyłem całkę oznaczoną od zera do
h dla równania koła o danym promieniu. Robiąc mądrą minę pan kontroler zgodził
się z moim wywodem i podpisał protokół bez uwag. Tym bardziej, że w wyniku- o
ile dobrze pamiętam- występowała, funkcja hiperboliczna, bodaj sinh która
ostatecznie dobijała kontrolera.
Ten numer powtarzałem parę razy- zawsze z dobrym skutkiem- nikt sie nie
przyznał, że nie bardzo wie co to takiego ta całka.
Ale trafiła kosa na kamień. Podczas kolejnej inwentury przyszedł na kontrolę
stary praktyk- z wykształcenia technik. Gdy zacząłem swój popis spojrzał na mnie
jak na głupa, wyciągnął zatłuszczony przedwojenny poradnik mechanika i pokazał
tabelę, pozwalającą wyliczyć objętość niecałkowicie wypełnionej leżącej cysterny
w pół minuty. Tym mnie dobił.
I to był mój pierwszy i ostatni przypadek, gdy w swojej długoletniej praktyce
zawodowej inżyniera wykorzystałem wiedzę matematyczną, zdobytą wciągu
dwuletniego kursu uniwersyteckiego.




Temat: Województwo środkowopomorskie: czy to dobry pom...
>Ale zrezygnowan
> o
> z tej koncepcji na rzecz koncepcji srednich regionów.

Dodanie 4 województw to była decyzja polityczna. Tu raczej nie chodziło o
koncepcję, lecz o stanowiska i ambicje poszczególnych działaczy.

Nasze województwa mają bardzo zróżnicowany potencjał. Mazowieckie,
wielkopolskie trudno nazwać średnim regionem, podczas gdy opolskie,
świętokrzyskie, czy lubuskie to miniregiony.

> Już nawet względy estetyczne przemawiają za SP; jak się patrzy na mape naszych
> terenów ewidentnie czegoś brakuje.

To już przesada. To chyba Twoje subiektywne uczucie, powodowane pragnieniem, by
Koszalin był miastem wojewódzkim. Jak ja patrzę na mapę Pomorza to mi tam
naprawdę niczego nie brakuje. Województwa pomorskie i zachodniopomorskie są
średniej wielkości województwami pod względem powierzchni i ludności.

>Lista projektów finansowanych w ramach kontraktu zawsz
> e
> zaczyna się od Szczecina lub okolic. Zawsze jest krzywdząca dla regionu
> koszalińskiego.

Jeżeli Szczecin ma 400 tys. mieszkańców, a Koszalin jakieś 140 tys., to chyba
oczywiste jest, że pieniędzy nie można dzielić po połowie.
Piszesz tu o "regionie szczecińskim" i "koszalińskim". A czy w ramach "regionu
szczecińskiego" pieniądze są sprawiedliwie dzielone? Czy w proponowanym
środkowopomorskim nie będzie pretensji, że "region słupski" dostaje za mało w
stosunku do koszalińskiego? A co będzie, jak Szczecinek poczuje się oszukany i
też będzie chciał mieć swoje województwo? Zarzucasz samorządowcom ze Szczecina,
że niesprawiedliwie zbyt dużo pieniędzy przeznaczają dla Szczecina i okolic.
Czy wierzysz wobec tego, że działacze koszalińscy będą dbali o równomierny
rozwój całego środkowopomorskiego, czy też liczysz na to, że teraz to
Koszalin "obskubie" "prowincję"?

>Nie ma innej byłkej stoicy województwa
> ,
> która przy podziale na okregi wyborcze została w podobny sposób upokorzona.

Upokorzyć to można człowieka.




Temat: Czy w matematyce nic nowego?
facet123 napisał:

>> bo choć zbiór N nie posiada ostatniego
>> następnika n+1 to posiada tak jak każdy zbiór nieskończony - ostatni
>> element dzięki czemu nieskończony zbiór liczb naturalnych staje się liczbą
>> arytmetyczną której nadałem nazwę Re1 w odróżnieniu od liczby kardynalnej
>> alef0 na której nie są możliwe arytmetyczne działania

> Tu ordazu krzyczę, że mam wątpliwość, a nawet dwie:
> 1. Dlaczego zbiór nieskończony musi posiadać ostatni element?
> Wydawało mi się, że zbiór nieskończony nie posiada ostatniego elementu?
> 2. Co to znaczy "ostatni"? Czy chodzi o element wyróżniony przez jakąś
> relację (np. relację większości)?

Odpowiem krótko i lakonicznie. Jeśli moje odpowiedzi nie będą Pana
satysfakcjonować to proszę wskazać wątpliwości a chętnie je wyjaśnię. :-)
Moje rozumowanie opiera się na geometrii Euklidesa zmodyfikowanej
o WARTOŚĆ punktu.
WIELKOŚĆ = WYMIAR + WARTOŚĆ
Punkt posiada rzeczywisty wymiar zerowy ale posiada niezerową wartość
Nieskończona ilość niezerowych wartości przechodzi w wymiar.
Matematyka od zawsze ma problem z wyrażeniem długości odcinka, pola
powierzchni figury płaskiej i objętości bryły. W fizyce sprawa jest prosta:
przyjmuje się powtarzalny odcinek jednostkowy METR a pochodne metra
wyrażają wymiary - przy czym fizyka także błądzi bowiem rzeczywiste wymiary
to nie są jak się powszechnie zakłada: długość x, szerokość y i wysokość z
lecz
liniowość - m
powierzchnia - m^2
objętość - m^3
Proszę zauważyć nieskończony skok pomiędzy wymiarami:
nieskończona ilość punktów stanowi skończony odcinek
nieskończona ilość skończonych odcinków stanowi skończone pole
nieskończona ilość skończonych pól stanowi skończoną objętość.
Oczywiście podwymiary mieskończenie mniejsze od liniowego
oraz nadwymiary nieskończenie większe od objętościowego
jak najbardziej są algebraiczne i geometryczne będąc wartościami
urojonymi oraz tendencjami tworzącymi liczby zespolone
a transformacje międzywymiarowe są symetryczne i odwracalne.
Teraz odpowiedzi:
Odp.1
Każdy zbiór nieskończony Z posiada ostatni element bowiem istnieje
zbiór nieskończenie większy Z^2 (wyższy wymiar).
Odp.2
Dowolna funkcja porządkująca której dziedziną jest zbiór nieskończony Z
tworzy relację uporządkowania w której występuje element pierwszy
oraz element ostatni kończący procedurę po wyczerpaniu wszystkich argumetów
ze zbioru Z.
Przykładem niech będzie odcinek AB po którym toczy się okrąg.
Okrąg styka się z kolejnymi punktami odcinka i żaden punkt nie jest
pominięty ze zbioru punktów odcinka. Gdy punkt początkowy ustalimy A
to po wyczerpaniu wszystkich punktów osiągnie ostatni punkt B.




Temat: Jaka jest średnica wszechświata?
Witajcie!
Z tym ksztaltem cygara, to chyba jednak jest tak, że jest to model pomijający
jednak trzeci wymiar przestrzenny - dla ułatwienia, prawda?
Czy nie jest tak, że czterowymiarowa strefa bardziej kulą się staje, bo we
wszystkich jej punktach tworzą się sfery o takim samym promieniu. Jeśli w tych
okręgach pojawiają się obszary "czasu do tyłu", to może one właśnie powodują
"rozpulchnianie" czasoprzestrzeni pomiędzy obiektami?

Lajkonik napisał(a):
> Czy dla wprowadzenia wymiaru czasu mocno potrzebna ci ta ośka? Wydaje mi się,
> że ona nawet komplikuje życie - czas inaczej płynie dla obiektów na podłużnych
> bokach cygara i inaczej na jego dwóch czubkach (oczywiście nie sprawdzimy, ale
> moze jednak brzytwa działa). Nadto, załosnie wygląda jej prostopadłość do
> wymiarów przestrzennych na powierzchni cygara. Natomiast balonik moze puchnac w
>
> miare rownomiernie a jego (dowolna) srednica wyznacza wymiar czasowy.

Czy nie jest tak, że w modelu "cygarowym"
jednoczesne zdarzenia mają miejsce "na kołach" stanowiących przekroje poprzeczne
cygara? W takim razie czy ich średnica mogłaby wyznaczać wymiar czasowy?

A w przedstawionym przeze mnie modelu zdarzenia jednoczesne zachodzą na bąblach
sferycznych w kuli o różnym coraz "ciut większym promieniu"?

I jeszcze jedno:
Każda kolejna sfera - o coraz "ciut większym" promieniu powoduje zmianę
krzywizny czasoprzestrzeni. Myślę, że trzeba by było przyjrzeć się dokładniej
pojęciom krzywizny. Mam na myśli nowy wymiar "krzywizny kołowej". Być może te
"ciuty" promienia mogłyby mieć związek ze skokami kwantowymi pól o zmiennej
krzywiźnie kołowej? O co mi chodzi?
Wyobraźcie sobie wszechświat w chwili wybuchu jako maksymalnie (do
kulki)skręconą gumkę aptekarską, która osiągnie swoje "minimum", gdy się
całkowicie rozwinie do postaci okręgu (2 pi r). Gdy zaobserwujemy odwrotny
kierunek działania - skręcanie się gumki, okazuje się, że każdy "ciut" może być
mierzony kolejnym skrętem domykającym gumkę na przykład do dwóch okręgów 2 x 2
pi 1/2 r, trzech 3 x 2 pi 1/3 r itd. Kolejne skręty jednowymiarowej gumki są
cały czas ograniczone sferyczną powierzchnią graniczną jej wszechświata - chodzi
o to, że przy zwijaniu i rozwijaniu się gumki, zmienia się krzywizna
czasoprzestrzni zajmowanej przez gumkowy wszechświat.
Gdy wszechświat gumki ulegnie całkowitemu rozprostowaniu, "osiada" on na 2D
płaszczyźnie euklidesowej o zerowej krzywiźnie. Wcześniej jednak na takiej
płaszczyźnie może być obserwowyny wyłącznie jako:
- punktowe przecięcia
- fragmenty krzywych gładkich
- węzełki (tam, gdzie skręcona gumka styka się sama ze sobą - gdy dwa małe lub
więcej okręgów przecina się ze sobą.
Granica "maksymalna" takiego wszechświata to skręcony jednowymiarowy okrąg,
który znajduje się w dziesięciowymiarowej przestrzeni. Miałaby on krzywiznę 2 do
10tej potęgi x pi x r, bo zakładam, że każdy skręt gumki byłby ją wprowadzał do
dodatkowego wymiaru( bo 2 pi "skręcone" dziesięciokrotnie to 2 do potęgi 10.tej).

Gdyby wszechświat gumki osiągał czasoprzestrzeń 11D, wchodziłby w przestrzeń o
krzywiźnie zerowej i tam tunelował sobie... i jako nowy wszechświat gumkowy
pojawiał w odległej czasoprzestrzeni.

Granica "minimalna" tego wszechświata to jednowymiarowy okrąg na powierzchni o
zerowej krzywiźnie. Ale jeśli gumka mogłaby się rozerwać, to możliwe jest jej
przejście do czasoprzestrzeni o ujemnej krzywiźnie. Z kolei w takiej przestrzeni
w wyższych wymiarach gumka częściowo może wrócić do przestrzeni obszaru swojego
wnętrza. Powrót nie musiałby następować wtedy w czasie do tyłu, ale w
przestrzeni "do tyłu" .

Pozdrawiam
lola



Temat: Jaka jest średnica wszechświata?
bonobo marzy sie hiperinflacja pan paniscus 2-4
Gość portalu: Lajkonik napisał(a):

> Jeśli zatem mamy żyć w przestrzeni 3-wymiarowej, to tylko na POWIERZCHNI
> twojego cygara - jego 4-wymiarowe wnętrze byłoby dla nas niedostępne,
> cygaro puste w środku.

zgoda, ale istotna jest odpowiedz na pytanie, czym jest ta powierzchnia cygara?
dokladnie tak, jak w moim kolejnym poscie (po tym, na ktory odpowiadasz)
i tylko pod warunkiem, ze osia cygara jest os czasu, a cala fizyczna przestrzen
jest skonstruowana w danej chwili jako powierzchnia CALKOWICIE przestrzennej 4-
sfery (jej krzywizna istnieje w dodatkowym, 4-tym wymiarze o charakterze
przestrzennym, a nie czasowym)

moze po kolei:

1) problem polega na tym, ze zakrzywionej czasoprzestrzeni "pograzonej", a wiec
ogladanej z zewnatrz nie da sie przedstawic w 4-wymiarowej przestrzeni;
to jakas krzywoliniowa (hiper)powierzchnia w 5-ciu wymiarach; nazwijmy ja 4-
powierzchnia;

2) jesli rozpatrujemy w niej model balonika, musimy ustalic, co w tym modelu
reprezentuje co w odniesieniu do modelowanego obrazu (po pierwsze czym jest 4-
balonik? i po drugie - gdzie z grubsza lezy os czasu)

3) gdy 4-powierzchnia ma opisac rozwoj w czasie rozszerzajacego sie 4-balonika
(3-wymiarowej powierzchni sfery wygietej w 4 przestrzennych wymiarach)
zaczynaja sie schody:

w istocie mamy do czynienia z zamknieta pusta wewnatrz 4-powierzchnia, ktora
z chwili na chwile rozszerza sie;
zatem powinnismy ja kolejno nanosic w naszej 5-wymiarowej przestrzeni wzdluz
kierunku (osi czasu) jako przenikajace sie 4-sfery -
(przestrzenie "rownoczesnosci" obrazujace postrzegany z zewnatrz ten sam etap
rozwoju calego babla-wszechswiata (powierzchni balonika); nie ma to wiele
wspolnego ze stozkami swiata, ktore mozemy rysowac w calej objetosci balonika,
zaczepione na jego powierzchni;

zwrocmy sie do intuicji i przesledzmy, czego mozemy sie spodziewac w kolejnych
modelach balonika pograzonego, ktorymi nakarmimy nasza wyobraznie (zaczynajac
od minimalnej liczby wymiarow czasoprzestrzeni 2, konczac na 5):

d=1+1) sprowadzilismy problem do przypadku 1-wymiarowej przestrzeni w 2-
wymiarowej czasoprzestrzeni (teraz ten 1 wymiar przestrzenny pelni role
prawdziwego 4-wymiaru przestrzennego); powierzchnia "balonika" ma tutaj postac
0-wymiarowych brzegow odcinka oddalajacych sie od siebie;
2-wymiarowa czasoprzestrzen ma tu istotnie postac przekroju pustego w srodku
cygara;

d=2+1) dodalismy wymiar przestrzenny:
problem sprowadza sie do przypadku 2-wymiarowej przestrzeni w 3-wymiarowej
czasoprzestrzeni (teraz te 2 wymiary przestrzenne pelnia role prawdziwego 4-
wymiaru przestrzennego); powierzchnia "balonika" ma tutaj postac 1-wymiarowego
brzegu 2-wymiarowego kola przestrzennego, czyli 2-okregu o rosnacym promieniu;
3-wymiarowa czasoprzestrzen ma tu teraz istotnie postac pustego w srodku
cygara; jednak tylko wowczas, ze wyrozniony przez nas kierunek uplywu czasu
jest prostopadly do naszego 2-wymiarowego kola;
tymczasem "rownoczesnosc" dla naszego babla nosi dosc umowny charakter,
a os czasu moze biec pod mniejszym lub wiekszym skosem w zaleznosci od tego, co
przyjmiemy za te sama faze rozwoju wszechswiata;
pol biedy mniejszym (mamy wowczas przed oczami nieco tylko przydeptane, ale
nadal puste wewnatrz cygaro);
gorzej, gdy skos staje sie tak duzy, ze uplyw czasu mozemy postrzegac jako
kierunek rownolegly do owego kola; wowczas cygaro jest zupelnie zdeptane,
a zatem zarazem zupelnie plaskie i pelne (ale co to za pelnia ;)

d=3+1) dodalismy kolejny wymiar przestrzenny:
problem sprowadza sie do przypadku 3-wymiarowej przestrzeni w 4-wymiarowej
czasoprzestrzeni (teraz to te 3 wymiary przestrzenne pelnia role prawdziwego
(?) 4-wymiaru przestrzennego); powierzchnia "balonika" ma tutaj postac 2-
wymiarowego brzegu 3-wymiarowej kuli przestrzennej, czyli 3-sfery o rosnacym
promieniu;
pytanie: czy 4-wymiarowa czasoprzestrzen ma tu teraz nadal postac pustego w
srodku cygara, czy moze raczej cygara pelnego? otoz odnosze wrazenie, ze w
jakim kierunku nie narysowalibysmy osi czasu, nanizane na nia kolejne takie
sfery wypelnia cygaro bez reszty (mamy teraz co odpalic 8)
cygaro ma pelna strukture zlozona (przy podziale powierzchni sfery na
elementarne komorki bezposredniego otoczenia z elementarnych 2-geometrii, w
ktorych zyjemy my plaszczaki;
co wiecej, w trakcie rozwoju w czasie okazuje sie, ze niektore elementy
balonika (ktore byly blizej przodu, powiedzmy najblizej przodu cygara, znajduja
sie - powiedzmy po miliardzie lat ewolucji dokladnie z tylu tego balonika);
i coz to oznacza ktos zapyta? ano tyle, ze nabity w balonik wszechswiat winien
zachowac odpowiednia symetrie fizycznej przestrzeni w czasie swojej ewolucji;
gdy znajdziemy sie w awangardzie tej powierzchni, zawsze mozemy miec
swiadomosc, ze w jej ariergardzie rozgrywaja sie wlasnie zdarzenia sprzed
miliarda lat io vice wersal; najbezpieczniej podrozowac na powierzchni cygara;
tu zbieznosc wydarzen moze byc co najwyzej najzupelniej przypadkowa;)




Temat: dodatkowe wymiary i strzelanie z kwantowych pistol
bonobo44 napisał:

> nareszcie zaczyna do mnie cokolwiek z tego docierać 8-(przypominam sobie też
> powoli, co sam na ten temat tu "tworzyłem"...
Ach, miod na me serce Bonobusiu!

> jestem jednak nazbyt cienki z teorii strun, żeby spróbować odnieść do niej
ten
> proponowany obrazek wszechświata...
Twoja skromnosc jest pelna wdzieku.

> w zamian mogę zaproponować jedynie trochę
> dalszych spekulacji:
>
> jeśli tylko sama czaspoprzestrzeń 4D jest sferą w 5D, to pojedyncza "struna"
> pojedynczego fotonu w 4D (łącząca punkt emisji z punktem pochłaniania)
> może się łączyć w powierzchnię (w szczególności w sferę) całej fali takich
> fotonów wyemitowanych z danego punktu we wszystkich kierunkach przestrzeni...
>
> czoło takiej fali w modelu zredukowanym do zwykłej powierzchni sfery 2D w 3D
> utworzy propagującą się po powierzchni sfery zamkniętą wstążkę (równoleżnik)
> od bieguna emisji do bieguna i dalej do bieguna emisji i tak w kółko...

Dokładnie

> w istocie jednak fizycznie istnieje cała powierzchnia sfery i na niej w
> logicznie konsekwentny sposób zdaje się koncentrować Lola...
> gdy pisze ona
> > Obie półsfery są natomiast
> > branami stykającymi się ze struną. Struna wyznacza pole elektryczne,
> > a półsfery pola magnetyczne.
> ma na myśli zapewne "półsfery" ponad i pod równoleżnikiem...
Yhm.
> w tym sensie stają sie dla mnie zrozumiałe jej rozważania ilościowe w
> kategoriach obwodu i promienia takiej sfery (muszę do nich wrócić i jeszcze
> raz
> się im przyjrzeć)...wiadomo, ze "półsfera" jest dokładnie półsferą tylko nad
> lub pod równoleżnikiem będacym równikiem...
SUper :-)
> jeśłi teraz wektory pola elektrycznego miałyby drgać tylko wzdłuż linii
> równoleżnika (w istocie ta linia 1D w modelu reprezentuje 3D w realu),
> to prostopadłe do niej wektory pola magnetycznego musiałybyu drgać wyłącznie
> wzduż południków... i to cały czas usiłowała mi zapewne powiedzieć Lola...
Zapewne.
> co więcej... z tego jej obrazka wynika, że owe wektory magnetyczne układają
> się
> wzdłuż południków w obrazie całej trajektorii czoła fali dokładnie je
> wypełniając w zamknięte krzywe... owe "półsfery" wypełnione są wszystkimi
> takimi południkami... Lola nazywa je branami (być może słusznie - muszę
> sprawdzić, co w istocie oznacza ten termin w teorii strun)...
>
> co więcej dla każdego zamkniętego w okrąg południka zbiór przecinających go
> równoleżników tworzy niemal analogiczne półsfery pola elektrycznego...
> niemal analogiczne bo jednak tworzą je linie równoległe, a nie przecinające
> się
> w biegunie jak linie wektorów pola magnetycznego...
>
> wszystko to rozgrywa się na arenie czasoprzestrzennego tworu stanowiącego
> rozwiązanie OTW... zatem można napisać poniekąd, że:
>
> > Oddziaływanie elektryczne bez magnetycznego nie istnieje. I odwrotnie. A
> oba
> > w tym przypadku współtworzą pole grawitacyjne o danej geometrii.
>
>
> ufff!...

Dziekuje bardzo, ze chcialo Ci sie byc troche bardziej cierpliwym. Dziekuje za
komplementy - troche przesadzone, ale mile. Bardzo. Rozumiem, ze w stanach
euforycznych takie sie zdarzaja :-)
Powaznie, dzieki za chec zrozumienia.
Pozdrawiam
Lola



Temat: Wehikuł czasu i paradoks
Witam
Nurtuje mnie kilka problemow.
1. Mamy model czterowymiarowy czasoprzestrzeni euklidesowej.
Jezeli euklidesowa czasoprzestrzen rozciaga sie wstecz od
nieskonczonego czasu urojonego lub zaczyna sie w osobliwosci
w czasie urojonym, to mamy ten sam, co w teorii klasycznej
problem z wyborem stanu poczatkowego wszechswiata. A co jesli
czasoprzestrzen euklidesowa zaczyna sie w punkcie zerowym - na
przecieciu sie osi urojonej) i rozciaga sie w czasie rzeczywistym
i urojonym jednoczesnie oraz w przestrzeni rzeczywistej i urojonej
rowniez jednoczesnie? A jezeli czasoprzesrzen nie ma brzegu,
natomiast poczastek jej cyklu wytycza granica pomiedzy t maksimum
i t zerowym? To znaczyloby, ze wszechswiat rozpoczyna swoja historie
jako punkt biegunowy pln (o maksymalnej krzywiznie dodatniej a konczy
swoj cykl jako biegun pld o maksymalnej krzywiznie ujemnej?

2.Jakie jest praktyczne zastosowanie pojecia czasu urojonego?
Okresla euklidesowa czasoprzestrzen czterowymiarowa.
Czas urojony nie rozni sie niczym od kierunkow przestrzeni.
Jesli ktos podruzuje na polnoc, moze zawrocic i udac sie na
poludnie albo mie zawracajac kontynuowac swoja podroz i dotrzec
do bieguna poludniowego. Podobnie jesli ktos wedruje naprzod
w czasie urojonym, powinien moc zawrocic i powedrowac wstecz
w czasie urojonym. Oznacza to, ze nia ma zadnej roznicy miedzy
dwoma kierunkami czasu urojonego. Z drugiej strony rozpatrujac
czas rzeczywisty dostrzegamy ogromna roznice miedzy kierunkami
czasu w przod i wstecz. Skad bierz sie ta roznica miedzy przeszloscia
i przyszloscia?
A moze nalezaloby stworzyc taki model, ktory uwzglednialby czas
i przestrzen jako urojone? z tym jednak zastrzezeniem, ze
skoro
pierwastek z tt (na wspolrzednej czasu t) moze byc dodatni i ujemny
np -1 oraz 1, a pierwiastek z xx (na wspolrzednej przestrzenna x)
tez moze byc dodatni i ujemny np. -1 oraz 1, to znaczyc moze, ze
czasoprzestrzen taka moze dotyczyc ukladow inercjalnych czyli
jednoczesnosci dzialania dwoch astronautow w czasoprzestrzeni.
Dokladniej w roznych kierunkach przestrzeni w tym samym czasie.

3.A moze to przestrzen powinnismy potraktowac jako urojona?
Wyobrazcie sobie, ze teoretycznie mozemy wyemitowac kwant swiatla,
ktory startuje ze zrodla i w czasie t = 1 ulega rozproszeniu
sferycznemu (we wszystkich kierunkach)w przestrzeni.
Ja znajduje sie jako punkt na tej sferze po stronie t = 1 oraz x = 1.
Ty znajdujesz sie po stronie t = 1 oraz x = -1. W zasadzie jako punkty
przeciwlegle mamy te same wartosci ale o przeciwnych znakach.
Taki uklad, ktory wzajemnie tworzymy jest przestrzennie urojony.

Laczy nas teraz sferyczna powierzchnia kuli, a w plaszczyznie euklidesowej
geodezyjna tej kuli wielkosci L. Odcinek, ktory nas laczy wcale nie jest
prosta.Tylko obsewacja z pozycji plaszczakow sprawia, ze odleglosc miedzy nami
postrzegana jest jako odcinek prostej, a tak naprawde to jest odcinek
2r = L/pi.
Mnie do Ciebie laczy jeden polokrag o Ciebie do mnie laczy drugi. Razem
polaczeni jestesmy okregiem. Nasza geodezyjna jest prosta zakrzywiona w
dodatkowym wymiarze przestrzennym - w wymiarze kolowym czyli prosta domknieta
do okregu. Jesli teraz zmieni sie nasze wzajemne polozenie,
to znaczy, ze zmieni sie krzywizna naszego wzajemnego ukladu. Taki uklad
czasoprzestrzenny opisuje symetrie roznych obiektow ukladu wzgledem siebie.
Polozenie ich wynuika z geometrii tego ukladu.

Jesli na plaszczyznie euklidesowej narysujemy dwa okregi, ktore sa geodezyjna
sfery, na ktorej jestesmy punktami to te dwa okregi mozemy interpretowac
(obserwowac) jako dwa rozne stany stany tego samego okregu (geodezyjnej)o
obwodzie L, ktora zmienia krzywizne w wyzszej wymiarowosci. Jeden okrag ma
promien r =1, a drugi r = 2. Wiec pierwszego krzywizna jest zerowa wynosi 1 =
L/2 pi, a drugiego staje sie ujemna wzgledem pierwszego, bo 2 = L/ pi.
Gdy trzeci okrag o promieniu r = 1/2 potraktujemu jako jeszcze jeden stan
naszej geodezyjnej, to okaze sie, ze jego krzywizna (jak i krzywizna naszego
ukladu, w ktorym jako punkty sie znadujemy) zmnienila sie. I zmienila sie na
dodatnia, bo 1/2 = L/ 2x2 pi.

Czy to ma jakis sens?
Wydaje mi sie, ze ogromny.
Mogloby sie okazac, ze czastki sa po prostu punktami na takich sferycznych
ukladach, ktore sa sferycznym i sferopodobnymi kwantowymi polami grawitacyjnymi
oddzialujacymi ze soba. Jedne czastki bylyby przejawami pewnych poziomow
krzywizny takich pol o zroznicowanej energii calkowitej, inne powstawalywby
jako efekt oddzialywania takich pol ( o takich sdamych lub/i roznych stopniach
krzywizny oraz takich samych i roznych energiach calkowitych).

Pozdrawiam
Lola




Temat: Prosta na sferze
Prosta na sferze
Witam.
Zmeczyly mnie robotki na drutach, do ktorych zagonil mnie jeden z forumowiczow( niejaki LICEUM/forum2), wiec
dla odprezenia chce zadac kilka pytan.

Didok pisal:
"Jesli chodzi o czterowymiarowa przestrzen jako zamknieta
hiperprzestrzen, to przyznaje, mam z tym klopoty (moze by mi pomoglo, gdyby mi
ktos zechcial wyjasnic ktory wymiar jest zamkniety?)..."

Czy nie jest tak, ze jesli mamy do czynienia ze sferä/powierzchniä kuli,
to wymiary dlugosci i szerokosci sä w jakims sensie "zamkniete" przez
zakrzywienie kätowe sfery rowne 360 stopni*?

Pytam o prosta. Definicja prostej wywodzi sie z plaskiej geometrii
Euklidesa. Prosta to najkrotszy odcinek miedzy punktami A i B, ale
na plaskiej przestrzeni! Do takiej ta definicja byla stworzona.
(A moze sie myle?) Taka prosta na sferze staje sie polokregiem
( patrz poludniki) albo okregiem ( patrz rownik i rownolezniki).

Czym jest okrag jesli nie rodzajem ODKSZTALCENIA PROSTEJ
(plaskiej!) o zerowej krzywiznie katowej do krzywej o zakrzywieniu
kätowym 360stopni ? Takie odksztalcenie zakrzywia prosta w krzywä
typu okräg. Mowienie o okregu (lub polokregu) jako o prostej o plasz
czyznie niezerowej moze ma jakis sens, ale jest sporym naduzyciem
wzgledem uzywanego pojecia. Mowienie o rowniku albo o poludnikach
jako prostych na sferze jest olbrzymim uproszczeniem. Przyklad:
Mam drut, prosty jak drut i pilke plazowa i tym prostym drutem chce
owinac pilke. Co robie? Prosty drut odksztalcam rownolegle do zakrzy
wienia pilki i uzyskuje w ten sposob krzywa, ktora zamyka sie w okregu.
A (zewnetrzne) zakrzywienie katowe drutu zamknietego w okrag,
od zerowego przechodzi w trzystuszescdziesieciostopniowe!

Gdyby opisac poludniki sfery/powierzcni kuli na 2.wspolrzednych
x ( dlugosc poludnikow) i k (katy zakrzywienia poludnikow),
to poludniki = polokregi mialyby na x wytyczonä takä samä, stalä dlugosc.
Natomiast na wspolrzednej k, katy zakrzywienia poludnikow zawieralyby
sie od 0 (zera) stopnia - punkt bieguna A do 180 stopni - punkt bieguna B.

Gdyby opisac rownik i rownolezniki powierzchni kuli na 2. wspolrzednych
x (dlugosc rownoleznikow) i k (käty zakrzywienia rownoleznikow),
to dlugosc rownoleznikow zawieralaby sie na wspolrzednej x od 0 (zera)
stopnia na biegunie A, dalej roslaby do swojego maksimum X - w polowie
czyli rowniku, i z powrotem malalaby do 0 (zera) na biegunie B.
Natomiast na wspolrzednej k käty zakrzywienia rownoleznikow i
rownika bylyby stale i wynosily 360stopni.
( Odksztalcenie dlugosci rownoleznikow zgodne jest z zakrzywieniem
samej sfery/ powierzchni kuli i jej "wysokosciä" od bieguna A do bieguna B).

Gdyby powierzchnie kuli/ sfere opisac przy pomocy czterech wektorow:
- znanych 3. wymiarow: x- dlugosci, y- szerokosci i z -wysokosci oraz
k- zakrzywienia kätowego, to jesli zakrzywienie kätowe potraktujemy jako
4.wymiar moze okazac sie, ze scala on pozostale 3wymiary do ksztaltu sfery.
Wektor k nie musi byc wspolrzedny do pozostalych wektorow
wspolrzednych x, y i z. Jesli nie musi byc wspolrzedny, to jaki moze byc?

I jeszcze jedno, czy nie jest tak, ze w trojkacie (trzy punkty zakrzywienia
kätowego o sumie 180stopni), kwadracie ( cztery punkty zakrzywienia
kätowego o sumie 360stopni) i wszystkich innych figurach geometrycznych
"zamkniecie" dlugosci, szerokosci i wysokosci implikuja w pewnym sensie käty?

Serdecznie pozdrawiam
- "zakrzywiona" sapiezanka




Temat: 3.2.1.0 - Start {matematyka}
> Mój Boże. Więc Pan twierdzisz, że ze zwykłego odcinka AB da się
> usunąć punkty A i B ? Jak Pan to sobie wyobrażasz?????

Żartuje pan? Poprostu. Ze zbioru punktów jakim jest odcinek usuwamy dwa
elementy. Zresztą można z odcinak usunąć np. punkt środkowy i otrzymamy tym
samym dwa odcinki otwarte od strony usuniętego punktu.

> Chodzi o odcinek jednostkowy z osi liczbowej x
> |________|
> Pańskim zdaniem nie da się takimi odcinkami odmierzyć osi?
> |________|1|________|2|________|3|________|4|________|...
>
> || i co się dzieje przy "składaniu odcinków" (łączenie)
> || a więc
> || ¤ czy punkty brzegowe stykają się ze sobą tak jak w przypadku
> || pól wiersza Tabeli N^2 ?

Nie. Punkty (brzegowe czy nie) nie mogą się 'stykać' mogą być tożsame, lub
rozdzielone jakąś odległością.
Żeby być ścisłym - Mówimy, że pola tabeli N^2 stykają się, ale jeśli rozpatrzymy
je jako pobzbiory płaszczyzmy ciągłej, to mamy taką samą sytuację - pola mogą być:
- kwadratami z brzegami - wtedy pola pokrywają się krawędziami bocznymi
- kwadratami bez brzegów (otwartymi), wtedy między każdą parą kwadratów
występuje odcinek nie należący da żadnego z nich.
- kwadratami domkniętymi po jednej stronie i otwartymi po drugiej - wtedy
kwadraty tworzą dokładny podział wiersza i można powiedzieć, że się 'stykają',
tak samo jak mogą stykać się odcinki Ax i Bx' o czym pisałem wyżej.

W którym miejscu stwierdziłem, że odcinkami jednostkowymi nie da się 'odmierzyć'
osi R? Nie rozumiem Pana toku rozumowania dotyczącego tego odmierzania, ani co
dokładnie znaczy 'odmierzyć'.

> Drogi Panie. Funkcja Robakksa definiuje nazwy punktów styku
> pomiędzy okręgiem toczącym się po odcinku a odcinkiem AB.
> Czy te nazwy dotyczą punktów brzegowych?

Dla punktu A (brzegowego) funkcja ta zwraca 0. Dla punktu B zwraca ona jakąś
nieokreśloną wartosć którą Pan nazwał zdaje się Re1. A więc można powiedzieć, że
funkcja Robaksa ma jakąś wartość w punktach brzegowych.

> | Punkty brzegowe albo są od siebie oddalone o skończoną odległość
> | (w odległości tej można zmieścić wtedy całą nieskończoność punktów),
> | albo się pokrywają (zą wtedy tożsame, oddalone o 0 punktów).
> | Punkty (brzegowe i wszystkie inne) nie mogą być 'przyległe'.
>
> A kto ustalił taki zakaz i jakim prawem???

To jedno z założeń starożytnej geometrii które pozostaje w mocy do dzisiaj.
Wynika z prostego rozumowania, że gdyby dwa różne punkt mogłby być przyległe,
ale nie tożsame, to oznaczałby to, że:
- punkty mają jakiś rozmiar - a to jest absurdem, ponieważ gdyby punkt miał
rozmiar, to można by na jego 'powierzchni' obierać inne punkty. Punkt z
założenia jest bezwymiarowy.
albo:
- punkty można zbliżyć tylko na jakąś minimalną odległość (tak, że stają się
przyległe) i nie można ich przybliżać do siebie bardziej. Gdyby tak było, to
okazałoby sie, że przestrzeń pomiędzy nimi jest niedostępna dla geometrii. Nie
można by w tej przestrzeni obierać punktów, a to kłóci się z założeniem, że
wszelkie odcinki i przestrzenie w geometrii są nieskończenie podzielne i ciągłe.

Prawdopodobnie dałoby się stworzyć (pewnym wysiłkiem) 'geometrię kwantową' która
spełniałaby jedno z powyższych założeń, ale niezależnie od niej - geometria
ciągła jest elegancką i nie prowadzącą do sprzeczności dziedziną matematyki.

> Zbiór punktów odpowiadających liczbom naturalnym na osi liczbowej
> nie ma żadnej długości bowiem punkty odpowiadające liczbom naturalnym
> na osi liczbowej są brak-punktami a więc dokładnie tym co występuje
> pomiędzy kolejnymi polami wiersza Tabeli N^2. :-)

Nie rozumiem. Przecież jeśli chcę to mogę stworzyć zbiór punktów (zwykłych
geometrycznych punktów) oddalonych od siebie o pewną odległość i ułożonych
wzdłuż nieskończonej prostej. Dlaczego miałyby to być jakieś dziwaczne
brak-punkty? A zwykłych punktach mówię, tyle, że ma ich być nieskończenie wiele.
Albo niech Pan sobie wyobrazi przecięcia prostych w tabeli N^2 - też jest ich
nieskończenie wiele i są to punkty i nie mają żadnej sumarycznej powierzchni ani
długości. Co do tego co może występować pomiędzy polami tabeli N^2 to nawiązałem
do tego powyżej.



Temat: Newsletter 1 (wieści ze spółek/inwestycji)
Park logistyczny powstanie koło Piotrkowa Trybunal
www.lodznafali.org/index.php?option=com_content&task=view&id=89&Itemid=42
Największy w Europie Środkowo-Wschodniej park logistyczny o powierzchni 530 tys.
metrów kwadratowych powstanie koło Piotrkowa Trybunalskiego. Koszt inwestycji
wyniesie 172 mln euro - poinformowali inwestorzy na czwartkowej konferencji
prasowej.

Według szacunków Uniwersytetu Łódzkiego z 2002 roku, inwestycja ma się
przyczynić do stworzenia 3000 - 6000 nowych miejsc pracy.

Inwestorami w projekcie są firmy Europolis i Poland Central, partnerem firma DTZ
Polska sp. z o.o. Inwestorem parku będzie Europolis. Rozbudowa infrastruktury
oraz pierwszego magazynu o powierzchni 44 tys. metrów kw. rozpocznie się w
połowie 2006 roku. Pierwszy etap inwestycji zakończy się do grudnia br. i
jeszcze przed końcem roku w magazynach mają wynajmować powierzchnię pierwsze firmy.

"Oczywiście mowa o fazie pierwszej inwestycji. Następne fazy będziemy realizować
w miarę pojawiania się nowych najemców. Przygotowaliśmy plan realistyczny, z
którego wynika, że cała inwestycja powinna zakończyć się w 5-7 lat, przy czym w
tym ostatnim terminie prawdopodobnie nie będziemy mieli już wolnej powierzchni
magazynowej" - powiedział PAP prezes zarządu Europolis, Bernhard Mayer.

W pierwszej fazie inwestycji powstanie budynek o pow. 44 tys m kw., dostęp do
drogi głównej oraz rozbudowana będzie infrastruktura (media i drogi dojazdowe).

Park logistyczny Poland Central położony będzie 47 km na południe od Łodzi i 137
km na południowy-zachód od Warszawy. Obiekt usytuowano w pobliżu drogi
ekspresowej A1, łączącej Warszawę z Katowicami i makroregionem śląskim.

Według dyrektora regionalnego DTZ Polska sp z o.o. Craiga Maguire, pozwoli to na
łatwe połączenie z Gdańskiem, Okręgiem Kliningradzkim i państwami nadbałtyckimi,
a także na łatwy transport w kierunku południowym - na Węgry, do Austrii,
Słowacji i Czech.

To już czwarta wielka inwestycja logistyczna w rejonie Piotrkowa Trybunalskiego.
Bez Poland Center magazyny zajmują 300 ha terenu i mają ok. 700 tys. metrów kw.
Zainwestowały tu: Ikea, FM Logistcs, Unilever i Kaufland. Magazyny buduje też
polska firma Emerson.

"Te inwestycje pociągają za sobą inne - właśnie rozmawiamy Ikeą o rozszerzeniu
ich obiektu magazynowego o powierzchni 100 tys. metrów kw. i stworzeniu zakładu
produkcyjnego, który będzie obsługiwał całą sieć Ikei. Kaufland zbudował tu
zakład przetwórczy dla swoich sklepów w Polsce" - powiedział PAP prezydent
Piotrkowa Trybunalskiego, Waldemar Matusewicz.

Miasto zainwestowało w infrastrukturę do tej pory ok. 2 mln zł - jednak przy
inwestycjach magazynowych sporo infrastruktury wybudowali inwestorzy. "Central
Poland wybuduje bocznicę kolejową i nowy węzeł komunikacyjny" - dodał Matusewicz.

Europolis jest spółką Investkredit oraz międzynarodowych inwestorów finansowych,
utworzoną w 1990 roku. Jej zadaniem jest tworzenie nieruchomości klasy A w
Europie Środkowo-Wschodniej. Wartość spółki wynosi obecnie 1,2 mld euro.

Central Poland jest spółką inwestorów finansowych utworzoną dla zarządzania
nowym parkiem logistycznym.

DTZ Polska jest globalną firmą doradczą pośredniczącą w tworzeniu infrastruktury
dla firm i administrującą powierzchnią biurową.

Onet.pl




Temat: czarne dziury i przyciąganie....
winoman napisał:

> > > Wszędzie poza środkiem sklejonych okręgów metryka jest
> > > płaska (ma zerową krzywiznę)
> > A mnie się wydaje, że nie jest płaska. Na jakiej podstawie pan tak twierd
> zi?
>
> Sam fakt, że model da się wykonać z papieru o tym świadczy. Rozumiem, że mówim
> y
> o papierze idealnym, nieściśliwym i nierozciągliwym. Wszelkie dozwolone
> operacje na nim będą wówczas izometriami i krzywizna Gaussa nie będzie się
> zmieniać, lokalnie wszędzie poza środkiem otrzymana powierzchnia będzie
> przypominać powierzchnię stożka lub walca. Trójkąt płaski, którego nie dotknie
> cięcie, po gięciu i sklejeniu pozostanie trójkątem geodezyjnym i suma jago kątó
> w
> będzie dalej wynosiła Pi.
>
> > > "krzywizna" w środku jest niezerowa (a tak
> > > naprawdę nieskończona, więc jeszcze gorzej).
> >
> > Nie jest niekończona w środku, lecz osiąga pewne maksimum. czy
> > "niezerowa"
>
> Gdyby krzywizna w Środku była skończona, to im mniejszy bralibyśmy okrąg o
> środku w tym Środku, tym bardziej stosunek długości jego obwodu do długości
> promienia byłby bliski 2Pi (im mniejsze otoczenie, tym lepiej geometria
> powierzchni byłaby przybliżana przez geometrię euklidesową). W Twoim
> przykładzie stosunek ten jest stały i wynosi 4Pi.

Stosunek jest 4 pi, tak. Ale już w połowie promienia będzie wynosił 8 pi. I
wzrasta wraz ze skracaniem promienia.
>
> To jest sytuacja analogiczna do sytuacji jaką mamy sklejając stożek z wycinka
> koła.

Niezupełnie, bo w tym modelu raczej nie ma "stożka". W każdym razie trudno mi go
znależć. A zrobił Pan model, żeby to coś zobaczyć na
własne oczy?

Sklejając stożek z wycinka koła mamy inną sytuację. Mamy tam do czynienia z
krzywizna dodatnią. Krzywizna takiego stożka jedt dodatnia względem krzywizny
CAŁEGO KOŁA.

Wszędzie geometria jest płaska (krzywizna Gaussa jest zerowa), z
> wyjątkiem wierzchołka stożka, w którym próba wyliczenia krzywizny nieuchronnie
> daje wynik nieskończony, co jest zresztą intuicyjnie oczywiste.
Otóż trudno mi się z tym zgodzić. Jeśli mamy koło o promieniu 1, to koło
składamy na pół i z tej podwójnej połowy utworzymy stożek, to
po pierwsze okrąg w podstawie stożka zmniejsza się WZGLĘDEM obwodu koła o połowę
oraz promień zmniejsza się o połowę. Natomiast wysokość stożka wyznacza poziom
danej krzywizny. Krzywizna obwodu całego koła była zerowa 2 pi 1, ale zmieniła
się zmieniła się w procesie przekształcenia, jakiegośmy dokonali do postaci 4 pi
1/2, więc o co tu chodzi? wielkość krzywizny dodatniej można ustalić jako 1/r,
więc najpierw mieliśmy 1/1, a potem 1/2, więc co się stało w tym przetworzeniu?

> Pozdrawiam!
Również pozdrawiam




Temat: Co się stanie z Międzynarodową Stacją Kosmiczną?
Gość portalu: rydzyk.fizyk napisał(a):

A powiedz, mądralo, jakie byłoby przyspieszenie ziemskie w laboratorium
umieszczonym na szczycie wieży (takiej jak Eiffel'a), nieruchomej na Ziemi,
posadowionej na równiku, ale o wysokości ~40 000 km (tam gdzie przebywają
satelity geostacjonarne)? Czy by w ogóle było?
Rozróżnianie "prawdziwej grawitacji" od "sił bezwładności", charakterystyczne
dla starej fizyki, zostało zakwestionowane przez Einsteina. Pytanie "jaka jest
grawitacja" , nie jest określone bezwzględnie, a dopiero, gdy podamy względem
jakiego układu odniesienia. Zresztą i wtedy, grawitacji nie określa jeden
wektor, a skomplikowany twór (współczynniki Cristoffela) który niemiłosiernie
miesza informację o charakterze układu odniesienia i ciałach fizycznych
będących "źródłem" grawitacji.
To mieszanie jest odwieczne. To co podaje się jako "przyspieszenie
grawitacyjne" na powierzchni Ziemi zawiera w sobie "siłę odśrodkową". "Czysta
grawitacja" nikogo nie interesuje. Tzw. pion w pośrednich szerokościach
geograficznych, nawet gdyby Ziemia była kulą, nie celował by do środka.
Powierzchnia Ziemi zdeformowała sie tak, by wszędzie być prostpoadłą do tej
wypadkowej, a nie "naiwnej", Newtonowskiej grawitacji.

W kosmosie (ale nie abstrakcyjnym kosmosie względem układu odniesienia jakoś
naiwnie wiązanego z nieruchomą Ziemią), w kontekście kosmonautów, jest sens
WYŁĄCZNY rozpatrywać grawitację WZGLĘDEM UKŁADU ODNIESIENIA związanego ze
stacją. Stacją, która swobodnie "spada" w wypadkowym polu grawitacyjnym Ziemi,
Księżyca, Słońca. W takim spadającym swobodnie układzie, z grawitacji PRAWIE
nic nie zostaje. To "prawie nic" to tzw. siły pływowe. Że muszą one działać,
wynika choćby stąd, że dwa - początkowo nieruchome - swobodne punkty w kabinie
nie mogą pozostawać w stałej odległości. Jeśli jedno z tych ciał było na
początku wyżej (dalej od Ziemi), a drugie niżej (powiedzmy o 1metr),
umieszczone w srodku stacji, która porusza sie idealnie po okręgu, to ciało
wyżej, ma orbitę ciut wieksza i okres obrotu ciut wiekszy. Gdy stacja dokona
pełnego obiegu (a wraz z nia ciało nieruchome w jej srodku), drugie z ciał nie
zdąży dobiec do pierwotnego położenia. Musi wystąpić ruch względny dwóch ciał
wywołany różnica sił pływowych jakie na nie działają.
Pomijając te znikome siły pływowe, których rola spada do zera, gdy rozpatrujemy
zachowanie grupy ciał próbnych wypełniających coraz mniejszą objetość,
prawdziwe jest twierdzenie, że w ukłądzie takim jak stacja kosmiczna (czy
spadajaca winda) grawitacja jest (lokalnie)UNICESTWIONA. To jest istota tzw.
zasady równoważności Einsteina.
Rzeczywiście nie ma to nic wspólnego z wysokością, a jedynie ze względnoscia
opisu pola grawitacyjnego w różnych układach odniesienia. W bardzo szczególnych
sytuacjach podział na grawitację prawdziwą i siły pozorne wydaje sie mieć sens,
ale w sytuacjach bardziej ogólnych, jest on pryncypialnie niemożliwy.



Temat: Warszawskie cmentarze muzułmańskie
Warszawskie cmentarze muzułmańskie
Cmentarz Muzułmański (kaukaski)

Jest to starszy z dwóch, istniejących w Warszawie, cmentarzy tego wyznania.
Znajduje się on w bezpośrednim sąsiedztwie cmentarzy gmin protestanckich,
przy ulicy Młynarskiej. Założony został w latach trzydziestych XIX wieku i
użytkowany do 1867 roku. Na obszarze 1000 m2 powierzchni chowano zarówno
żołnierzy wyznania muzułmańskiego z wojska rosyjskiego, jak też i cywilów -
przyjezdnych kupców i mieszkańców Warszawy. W czasie Powstania Warszawskiego
cmentarz został poważnie zniszczony, a obecnie, ogrodzony ceglanym murem,
znany jest jedynie nielicznym zainteresowanym.

Cmentarz Muzułmański (tatarski)

Cmentarz, położony przy ulicy Tatarskiej, założony został w roku 1867 r. po
zamknięciu cmentarza przy ul. Młynarskiej. Zajmuje on powierzchnię około 0,5
hektara i jest miejscem spoczynku Tatarów, głównie tych wywodzących się z
obszaru Wielkiego Księstwa Litewskiego i niemal całkowicie spolszczonych.
Poważnie zniszczony podczas działań wojennych, obecnie jest nadal czynny.

Aż do 1830 nie było w Warszawie specjalnego cmentarza muzułmańskiego.
Wyznawców tego rytu chowano początkowo na polach między Czerniakowem i
Siekierkami. Cmentarz przy Młynarskiej nieczynny jest od 1867 roku ze względu
na wyczerpanie miejsc grzebalnych, gdyż według zasad rytualnych na miejscu
pochówku nie można dokonać ponownego. Dziś o istnieniu nekropoli wiedzą tylko
nieliczni. Na murze nie ma nawet śladu tablicy informującej chociażby o
numerze posesji a wejścia strzeże wiecznie zamknięta stalowa brama. Można za
nią ujrzeć chaszcze, spośród których wyłania charakterystyczna kolumna
nagrobna, ozdobiona herbem tatarskim, tzw. tamgą. To zdewastowany grób gen.
Zachariasza Kieńskiego.Spoczywa na nim wielu zasłużonych dla Polski Tatarów,
między innymi żołnierze i dowódcy uczestnicy wojny polsko - bolszewickiej i
słynni z bohaterskiej walki podczas kampanii wrześniowej kawalerzyści z Pułku
Ułanów Wileńskich.

Muzułmański Cmentarz Tatarski, ul. Tatarska 8 (zdjęcia: kliknij tutaj )

W 1867 otwarto nieopodal cmentarz muzułmański przy ul. Tatarskiej, który
funkcjonuje do dziś. Miziar (spolszczone arabskie słowo mezar - cmentarz) ten
poważnie ucierpiał w trakcie walk w 1944 roku. Dziś jest świadectwem dawnych
związków Warszawy ze światem Islamu.

Muzułmański Cmentarz Tatarski. W pobliżu zbiegu ulic Kozielskiej i Ostroroga,
przy ulicy Tatarskiej 8 rozciąga się teren Cmentarza Tatarskiego. Ta
orientalna nekropolia powstała w 1867 roku dzięki inicjatywie mułły
warszawskiego okręgu wojskowego Seifetdina Sinnajewa na obszarze około 0,5
hektara.

W początkowym okresie grzebano tu głównie żołnierzy muzułmanów z wojska
rosyjskiego, potem polskich mahometan, w końcu wyznawców Proroka bez względu
na narodowość. Wśród pochowanych prym wiodą spolszczeni Tatarzy. Na
nagrobkach znajdują się napisy w języku polskim, arabskim, tureckim, perskim
i rosyjskim.
W latach drugiej wojny światowej w wyniku walk i bombardowań zniszczone w
znacznym stopniu zostały mury cmentarza oraz liczne nagrobki i mogiły.
Na wielu grobowcach tego cmentarza powtarzają się nazwiska rodowe:
Achmatowicz, Połtorzyccy, Koryccy, Lebiedź, Fazlejew i orientalne imiona:
Ali, Fatima, Abdullah, Osman.
Obecnie cmentarz znajduje się pod opieką Wojewódzkiego Konserwatora
Zabytków,jednak stan zachowanych pomnikow pozostawia wiele do życzenia.




Temat: Krotki zarys historii Australii
Krotki zarys historii Australii
Cytat z przypadkowej stronki:
"OUTHUMANACT: ludobójstwo i dyskryminacja Aborygenów"
Pod koniec 18-go stulecia rozpoczęła się europejska kolonizacja Australii.
Przybysze z Europy nazwali kontynent - Terra Nullis
( Ziemia Niczyja), a Aborygenów rasą prymitywnych dzikusów
przeznaczoną do wymarcia. Owe „dzikie bestie“
(tak m.in. nazywano Aborygenów),stały się wkrótce zwierzyną łowną dla „białych myśliwych“.
Z początku wypierano Aborygenów na złe, nieurodzajne tereny,
tak więc ich sytuacja życiowa (ekonomiczna) ustawicznie się pogarszała.
Rok 1806 zapoczątkował planowy mord w wielkim wymiarze :
kobiety gwałcono, torturowano i truto, mężczyzn brano do niewoli
lub rozstrzeliwano, dzieci w najlepszym przypadku
odbierano rodzicom i przeznaczano do adopcji, umieszczając je
w misjonarskich sierocińcach i poddając procesowi „u c y w i l i z o w a n i a“. W 1824 r. europejscy osadnicy otrzymują pozwolenie na strzelanie do Aborygenów. Wyznaczano nawet premie za zabicie Aborygena, a panowie z “lepszych kręgów“, traktowali owe polowania, jako rodzaj sportu i zabawy towarzyskiej.) W 1828 r. Gubnernator powołuje prawo wojenne (STAN WOJENNY).
Zmilitaryzowane jednostki osadników oraz wojsko
rozpoczęły regularną rzeź miejscowej ludności.
W okresie pomiędzy 1803 a 1825 r. ludność zamieszkująca Tasmanię
została prawie całkowicie wymordowana. Jest to jeden
z najbardziej brutalnych okresów w historii kolonizacji w ogóle.
Między 1824 – 1908 r. na terenie kolonii Queensland
zamordowano ok.10.000 miejscowej ludności tubylczej.
Dopiero masakra w okolicy Forrest River (1926) wzbudziła
u opinii publicznej głosy protestu i stonowala w pewnym stopniu
eskalację mordu i gwałtu dokonywanego na Aborygenach.
Brytyjska kolonizacja doprowadziła w trakcie 120 lat
do prawie całkowitej likwidacji miejscowej ludności.
Ideologicznie tłumaczono ów proces wyniszczenia
i podporządkowania Aborygenów rasistowskimi
i pseudosocjalno-darwinistycznymi teoryjkami.
Wraz z fizyczną zagładą nastąpiło wyniszczenie
kulturowej tożsamości Aborygenów.
Bez dostępu do miejsc sakralnych, ścisle powiązanych z mitologią i wiarą,
wymierały rytuały, na których opierał się ich światopogląd i religia:
wartości, które dla Aborygenów były nie do zastąpienia.
Brak orientacji w nowym porządku, zatracenie sensu
oraz brak perspektyw życia manifestuje się do dzisiaj totalną rezygnacją,
której rezultatem m.in. jest wysoki stopień bezrobocia i przestępczości,
rozpowszechniona konsumpcja alkoholu i nadużywanie narkotyków.
Powierzchownie wydaje się, że rząd i organizacje z nim związane,
angażują się w normalizację sytuacji Aborygenów, jednakże
proces ten – niejasny i niezdefiniowany do końca, przeprowadzany
w mało konsekwentny i pozbawiony stanowczości sposób,
oddala i wyklucza prawo Aborygenów do sprawiedliwości,
równości i fundamentalnych podstaw normalizacji ich życia.
1961 – Aborygeni otrzymują prawo wyborcze.
1967 – założenie Referatu do spraw Aborygenów
(efektywność działania tej instytucji jest ciągłym podłożem
do kontrowersyjnych dyskusji na temat australijskiej polityki wewnętrznej).
1980 – zniesiono segregację rasową w szkołach i niektórych okręgach miejskich
1993 – ustawa Mabo – Aborygeni mogą starać się o zwrot swojej ziemi.
Obecni użytkownicy nie mogą zostać przesiedleni, jednak Aborygeni mają prawo
do kultywowania religijnych obrzędów, polowań
i swobodnego przemierzania owych terenów.
Warunkiem było udowodnienie setek lat trwającej więzi z danym rejonem.
Ludność tubylcza zgłosiła roszczenia do prawie 40% ogólnej powierzchni
Australii.
1996 – liberalno-konserwatywny rząd Australii postanowił
drastycznie ograniczyć środki finansowe przeznaczone do dyspozycji
najważniejszej organizacji Aborygenow – ATSIC.
Obrońcy praw obywatelskich oceniają, że w związku z tym,
2000 instytucji dla Aborygenów musi zawiesić swoją działalność:
mówi się o tzw., « zinstytucjonalizowanym mordzie ».
1998 – Ustawa W.I.K. ogranicza zdanie Aborygenów:
nie mogą oni rościć sobie praw do ziem wydzierżawionych przez państwo
rolnictwu i przemysłowi wydobywczemu.
Rekompensatę stanowią finansowe odszkodowania pochodzące z podatków.
1999 – wstęp do konstytucji zawierający klauzulę:
...uznaje się Aborygenów za pierwszych,
prawowitych mieszkanców kontynentu australijskiego, został odrzucony."
www.artalfa.com/outhumanact-pol.htm




Strona 1 z 3 • Zostało znalezionych 58 postów • 1, 2, 3
 
 
Podobne strony
 
 
   
Copyright 2006 Sitename.com. Designed by Web Page Templates
   
Darmowy hosting zapewnia PRV.pl : supergry, yrudexa, boa-world, stanowski, plikidownloadsop
Dziel sie multimediami na Patrz.pl