Temat: Jaskra
Jaskra Po badaniu dna oka dostałam zalecenia zbadania oczu pod kontem jaskry.Byłam u okulisty i ten stwierdził iż muszę wykonać nastepujące badania: - GDx , - HRT II, - badanie pola widzenia. Mam pytanie: Czy w Warszawie jest jakaś przychodnia która wykonałaby te badania w ramach kasy chorych ? pozdrawiam
Temat: Jaskra a poród naturalny
Czyba mam problem z mailem Polecam dr Justynę Badowską, przyjmuje w Warszawie na Kaczej 8 (Szpital Jednodniowy) - to blisko Klifa na Okopowej), tel. 86 25 232. Na wizycie w cenie podstawowe badania: ostrość widzenia, dno oka, ciśnienie. Jeśli masz jakieś badania dot. jaskry (TOPSS, pole widzenia, może inne?) - weż ze sobą.
Pozdrawiam, Wiki
Temat: nikit1 i inni proszę o radę - toksyna botulinowa
nikit1 i inni proszę o radę - toksyna botulinowa Przepraszam że tak z zaskoczenia, trochę się udzielam na tym forum, bo moje dziecko ma dużą krótkowzroczność ( -3, -4) i oczopląs, a ma dopiero 1.5 roku ... Mam pytanie- gdzie wykonują te zabiegi z toksyną botulinową- dla nas by to jednak chyba było dobre na ten oczopląs ( co innego mówiłam jakiś rok temu po wizycie u Pani Prost, na ale ona twierdziła że mała ma -13 i -11 wadę, co było totalną bzdurą- wyszło podczas badania szpitalnego pod narkozą , także bałam się dalej kontynuować u niej leczenie...)
Mam pytanie- czemu dr Seroczyńska odradzała toksynę? Ja bym chciała żeby mała nauczyła się dobrze patrzeć, miała całe pole widzenia dobre itd. Najbardziej wzrok się kształtuje do 3 roku życia i nie chcę niczego przeoczyć...
Jeszcze pytanie do wszystkich- wiecie może, gdzie w Warszawie (oprócz Prostów) można takie zabiegi wykonać?
Dziękuję i pozdrawiam Jasmina
Temat: Rak tarczycy i niedoczynność przytarczyc
jadwiga_r napisała:
> Ja jestem juz 11 rok po radykalnym usunięciu tarczycy Ca brodawczak > pęcherzykowaty i raz w roku nadal muszę zgłaszać się na badanie do Centrum > Onkologii Poradnia Chorób Tarczycy w Warszawie. > Trochę zdumiona jestem,że Tobie na kontrolne badania zlecili zgłosić się za 5 > lat.
Leczę sie w Poznaniu. Tutaj wygląda to tak, ze po operacji dostaje sie jod i po pol roku jest pierwsza kontrola (kilka dni na oddziale). Jesli znowu trzeba podac jod to kontrola za pol roku ale jezeli juz nie potrzeba to za 2 lata. Jesli po 2 latach nadal jest wszystko ok (zero tarczycy, wszystkie badania w normie) wyznaczaja kolejna wizyte na oddziale za 5 lat. Niezaleznie od pobytu na oddziale sa co pol roku wizyty w poradni (Poradnia Wysokospecjalistycznych Procedur Diagnostycznych)gdzie endokrynolog robi usg i badania krwi. Oczywiscie jesli cokolwiek jest nie tak to pacjent jest objety specjalna opieka (np moja mama ma raka rdzeniastego z naciekiem na tchawice i jej prowadzenie wyglada zupelnie inaczej). Nie widze nic zlego w takiej metodzie diagnostyki. Przed polozeniem sie na oddzial musze na miesiac odstawic hormony; kazdy wie jakie jest wtedy samopoczucie. Gdybym miala co roku chodzic na zwolnienie na minimum miesiac (odstawienie lekow+ pobyt w szpitalu)bylabym w niezlym stresie z powodu pracy. Szczerze mowiac zaciekawilas mnie jak to wyglada gdzie indziej? Aha, dodam, ze mialam ca papillare. Guz mial 0,5 cm byl otorbiony i nie mialam przerzutow do wezlow chlonnych . Moze w przypadku kiedy guz naciekal, czy byly zajete wezly chlonne postepuja inaczej. Tego nie wiem. Pozrawiam
Temat: LISTA ZŁYCH GINEKOLOGÓW
Warszawa-dr. Beata Borucka z GAD MED To ciężki konował nie lekarz! Nie mogłam z nią nawiązać żadnego kontaktu na wizycie. Prosiłam ją o skierowania na konkretne badania hormonalne mimo, że to prywatna klinika i za nie płacę mimo, że miałam problemy z tarczycą a staram się bezskutecznie o bebe. "Wydusiłam" wprost z niej skierowanie na USG (zaznaczam ,że muszę i tak za nie zpałacić) bo miewam pobolewanie jajników. Na moje pytanie kiedy wykonać usg bo akurat jestem w połowie cyklu odrzekła że nie ma to znaczenia. Chwilę potem zmieniła zdanie że najlepiej w II-giej połowie cyklu. A na do widzenia mi rzuciła że mam PCO! Zdiagnozowała to bez wyniku usg, bez wyniku badań hormonalnych, nie przeprowadzając wywiadu ze mną!!!! i jeszcze że przy PCO ciężko zajść w ciąże!!! Jako lekarz medycyny nie wie, że przy podejrzeniu PCO usg ma sens w 6-8 dc.i podstawą są badania hormonalne na stosunek LH z FSH +wywiad.Zamierzam zgłosić ten fakt jej konowalstwa Prezesowi kliniki.
Temat: Droga S8: Warszawa-Łódź-Sieradz-Wrocław
Droga S8 pozdrowienia z Łodzi :-) > - nowy wariant, przez Łódź, oczywiście doskonałe połączenie z Łodzią, ale > potem, by kontynuować jazdę do Warszawy, trzeba by się ... cofac z powrotem do > Piotrkowa Trybunalskiego po A-1 ...
Po pierwsze, stary wariant to autostrada A8 łącząca Łódź z Wrocławiem, zamieniona przez Buzka na S8. Po drugie, jadąc z Wrocławia do Warszawy nie będzie cofania się do Piotrkowa (skąd ten pomysł???), tylko kontynuują jazdę jedziemy A2 od Strykowa.
> Poza tym pomiar ruchu nigdy nie wykazał, nawet w prognozach, większego > natężenia na DK14, niz na DK8
Na 14 istnieje 3x większe natężenie ruchu, niż na 8 (w godzinach szczytu jeszcze większa różnica), stąd S8 rozwiąże dodatkowo problemy komunikacyjne na terenie łódzkiego. Budowa drogi klasy S w polu, to nieporozumienie, możliwe tylko w Polsce. Z badań komunikantów wynika, że przez Bełchatów wystarczy 1-dno jezdniowa droga klasy G z obwodnicami miast. Widzieliście kiedyś gdzieś, żeby droga łącząca 3 największe miasta w kraju przechodziła 40km od nich lub 1 z nich?
Pozdrowienia z Łodzi.
Temat: Co robić ? - wysięg, niedosłuch u 2 latka
Co robić ? - wysięg, niedosłuch u 2 latka Mały ma 2 latka i 2 miesiące. Od niemowlaka ciągłe infekcje – katary, sapka, kaszel…ciężko oddycha. Niepokoją mnie fakty: - słabo, bardzo słabo mówi, pojedyncze słowa, nie umie złożyć nawet dwóch słów razem (typu: daj mi, nie chcę, gdzie jest… itp.) - nie reaguje jak go wołam po imieniu…. (ma to gdzieś, choć reaguje jak go siostra woła… po imieniu.. co mnie uspakaja, - nie rozumie jak się do niego zwracasz z bardziej skompilowaną prośbą, reaguje tylko na proste polecenia (daj, przynieś itp.) - na razie zero dialogu – tylko poleceni z jego strony, choć kontakt wzrokowy, społeczny jest bez zarzutu…jest pogodnym, ciągle uśmiechniętym chłopczykiem, i zna się na żartach.. bo razem z siostrą 5 letnią potrafią się wygłupiać nawzajem nakręcać….
W prywatnej fundacji Medincus (Warszawa) zrobiłam badania laryngologiczne: ma płyn w obu uszach (wysięk), co powoduje niedosłuch (potwierdzony badaniem jakims sprzętem elektronicznym… ale bez usypiania itp..!!!). Nie wiem jak długo to ma….żaden pediatra ani nawet laryngolog dziecięcy nie widział wcześniej płynu…. Wszystko wiąże się z wielkimi migdalami bocznymi i wielkim 3 migdalem. Konieczny zabieg usunięcia migdałka i podcięcia bocznych plus dren w uszy. Ale na zabieg czeka się PÓŁ roku !!! Czy zacząć chodzić z nim teraz do logopedy, neurologa…. Czy czekać na zabieg ?
Temat: choroba mikrofalowa - nadwrażliwość elektromagnety
Witam, widzę, że dba Pani o siebie, ale warto zastanowić się nad uzupełnieniem ziemskiego pola magnetycznego - jego brak powoduje wiele nieprawidłowości w funkcjonowaniu organizmu, a to prowadzi do chorób przewlekłych. Warszawa jest wyjątkowo paskudna pod tym względem - naturalne pole (które i tak maleje z upływem czasu) jest zakłucane w sposób nieprawdopodobny. Z tego, co orientuję się, na fibromialgię nie ma leku, a urządzenie, z którym się spotkałam jest bezpieczne, nieinwazyjne, a jego stosowanie likwiduje dolegliwości w 40-70% (potwierdzone badaniami na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu). Jeśli zainteresował Panią temat -jestem pomocna. Pozdrawiam.
Temat: Jak nie Roszkowski to kto w Warszawie ?
Ja wybieram sie do Roszkowskiego. To co usłyszała twoja kolezanka bardzo mi nie pasuje do tego człowieka. Ma humory fakt, ale tylko wtedy kiedy wykryje jakąś wade lub coś podobnego. według mnie jest zyczliwy i fakt troche gburowaty , zle powiedxiałam nie tyle gburowaty co milczek w czasie badania, ale jak sie rozkręci to gada jak najęty. Nie widze innego specjalisty w Warszawie, który mógłby wykonać to usg tak profesjonalnie jak on. Przeciez nie musisz chodzić do niego na kazda wizyte (nawet byłoby to niemożliwe) a pół godzinki godzinkę się przemęczysz wrazie co. Polecam Roszkowskiego. Jest jeszcze jakiś specjalista w Łodzi ale nie znam nazwiska. poszukaj na forum
Temat: strata dziecka, staranie sie o dziecko, Lekarz????
pocieszenie Na wstępie bardzo serdecznie cię pozdrawiam.Pisze aby dodać ci odrobine otuchy,abyś nie myślała że jestes sama w swoim nieszczęsciu.Mnie również w życiu spotkało wiele przykrości,ale najważniejsze w tym wszystkim jest sie nie poddawać.Pierwszą ciąże poroniłam,a drugą ciazą od samego początku bylo coś nie tak,urodziłam w terminie córeczke(ważyła zaledwie 1600gr)posiadała wiele wad wrodzonych,w tym również bardzo poważną wade serca (ubytki międzykomorowe,przedsionkowe,pr zewód bottala)Większość swojego życia moja córeczka spędziła w klinikach,a gdy skończyła 9 miesięcy lekarze podjęli decyzje o operacji serca.Niestety po operacji wdała sie posocznica i po miesiacu zmarła.Nie musze Ci mówic co wtedy przezywaliśmy,sama to przeszłaś.W dniu pogrzebu przyżekliśmy sobie z męzem ze sie nie poddamy,za rok znowu postaramy sie o dziecko.Dodam iż mój lekarz skierował nas na badania genetyczne do Warszawy(wynik dostalismy po pol roku),oprócz tego badanie nasienia meża.Dzisiaj jesteśmy najszczęsliwszymi rodzicami pod słońcem mamy sliczną ,zdrową córeczke,która w krótce skończy 4 latka.Widzisz nie poddaliśmy sie ,nie można stać w miejscu ,trzeba walczyć z przeciwnosciami losu bo warto.Życze z całego serca powodzenia,i wszystkim kobietą tak kochajacego meża jaki zesłał mi los ,to dzięki niemu jestem pełna optymizmu i nadziei na lepsze jutro.Elżbietaz Tychów
Temat: Leczenie rozleglych naczyniakow plaskich
Leczenie rozleglych naczyniakow plaskich Szukam informacji nt leczenia naczyniakow plaskich u niemowlat, mlodszych dzieci. Moj synek ( w tej chwili 11 miesiecy) urodzil sie na naczyniakiem plaskim na prawym policzku i czesci skroni oraz plama na klatce piersiowej (tez po prawej stronie) w okolicy 3 miesiaca zycia pojawily sie naczyniaki na prawej raczce (nieduze) i prawej nodze (wieksze). Lewa strona ciala bez naczyniakow. lekarze sa roznego zdania - jedni mowia ze to zniknie, inni ze na pewno zblednie, inni ze nie zniknie i trzeba leczyc (laser). Po lekturze stron zagranicznych nt naczyniakow (Port Wine Stain etc) widze ze moj syn ma raczej taki typ naczyniakow ktory nie znika, na dodatek boje sie innych powiklan ktore czasem towarzysza takim zmianom (jaskra, padaczka - zespol Sturge Webera itp) Synek rozwija sie bardzo dobrze, usg glowki i jamy brzusznej wykonane w wieku pol roku wyszlo dobrze - nie ma zmian wewnatrz cialka. Jest pogodny, kontaktowy, bystry i sprawny ruchowo. Intensywnie szukam dobrego lekarza, ktory rozwieje watpliwosci, zleci badania, zaproponuje metode leczenia. Naczyniaki u mojego synka nie sa tak ciemne jak na zdjeciach dzieci z PWS czy zespolem Sturge Webera - sa raczej blade rozowawe wygladaja jak rumience) ale wiem ze moga ciemniec z wiekiem, przerastac, uwypuklac sie:-( Czy jest tu ktos kto spotkal sie z takim problemem O ile wiem takie schorzenie jest rzadkie dotyczy 0,3% dzieci. Moze znacie lekarza ktory jest w stanie postawic dobra diagnoze? najchetniej w Warszawie ale moze byc tez gdziekolwiek w Polsce.
Pozdrawiam
Temat: Mamy okularnice-polecam zabieg Lasik
Zabieg w Warszawie na Boya kosztuje ok 5000 zł. (każde oko po 2 500).Przed zabiegiem jest tzw. badanie kwalifikacyjne, które kosztuje 250 zł. Trzeba wiedzieć, ze nie zawsze wskazany jest akurat Lasik. Na przykład ja, szłam do lekarza z nastawieniem na Lasik, a okazało się, że przy mojej wadzie bardziej wskazany jest zabieg typu Lasek. Co akurat było tańsze - 3 500zł. Całość. Jest to jednak zabieg, po którym każde oko dochodzi do siebie około tygodnia, a że robi sie każde oko oddzielnie (przy Lasiku można dwa naraz) to są to najmarniej 2 tygodnie zwolnienia. Ale również uważam że było warto. Na razie jestem przeszczęśliwa, w końcu wszystko widzę. Ale minęło dopiero pół roku. W każdym razie - nie należy sie nastawiać na konkretną metodę, gdyż nie wiadomo, jak lekarz zakwalifikuje. Acha, dochodzi jeszcze koszt leków, które trzeba brać po zabiegu, pierwsza partia kropelek to około 100 dodatkowych zł.
Temat: zapalenie płuc u kota
Czasem zmiany zapalne i po zapalne w obrazie RTg są widoczne długo po ustąpieniu objawów klinicznych - czasem widzimy na zdjęciu że zwierze przeszło zapalenie płuc po pół roku od ustania objawów, Co do leczenia twojego zwierzęcia - jeśli masz zaufanego lekrza - to się go trzymaj i słuchaj jego zaleceń - wiem że czasem trudno powiedziec bliskim nie ale może w tym przypadku trzeba. Wymaz z gardła przyda się ale jeśli jego wynik nie wniesie nic do duiagnostyki może trzeba byłoby się udac na wspomnianą bronchoskopię i pobrac w jej trakcie wycinki lub popłuczyny z drzewa oskrzelowego do badania bakteriologicznego i histopatologicznego. problem jednak w tym że nie tak łatwo w Warszawie z tego co mi wiadomo zrobić bronchoskopię u kota ale spróbować warto. Pozdrawiam
Temat: APEL DO RODZICÓW
do anjaa13 cześć mój mąż jest chory na dystrofię Beckera ma teraz 36 lat, znamy się 10 lat i widzę jak choroba postepuje, spowalnia ruchy, bez trzymania się 2 poręczy nie wejdzie po schodach, nie może dźwigać, często upada potknąwszy sie, lub gdy nieostrożnie stanie. Rozpoznanie choroby miał w dzieciństwie w Klinice na Banacha w Warszawie i tam mieści się TZCHM - tylko od 2 lat nie przysyłają biuletynów, dzieci nasze miały badania i są zdrowe. Gen odpowiedzialny za chorobę dziedziczy się recesywnie, czyli w 2 pokoleniu, przynajmniej w chorobie Beckera, czyli córka(XX) chorego jest nosicielką a zachoruje jej syn(XY)-szansa 50 % na zdrowe dziecko ponieważ syna obdarzy genem X albo matka albo ojciec, (przypomnij sobie biologię z ogólniaka) czyli dopiero wnuk chorego może ale nie musi być chory. Mąż ćwiczy pół godziny dziennie w przychodni rehabilitacyjnej, czasami ma tydzień czy 2 przerwy, do pracy jeździ autem. Przykro mi patrzeć jak cierpi i jak nie może z nami jeżdzić latem rowerem, czy pobiegać z chłopcami czy pograć w piłkę :( Jest wspaniały, dzielny, potrafi żartować na swój temat i za to go kocham. Jeśli masz jakieś pytania czy doświadczenia chętnie porozmawiam z Tobą, pisz na adres gazetowy, trzymaj się, głowa do góry B
Temat: Przedstawiamy się :)
Witam jestem mamą 1,5 rocznego Bartusia. Nasze kłopoty z oczkami zaczęły się gdy Bartuś miał ok 8 miesięcy i zauważyłam że zezuje.Pokierowano nas do okulisty na kielecką w warszawie, tam pani doktor zbadała dno oka powiedziała ze jest ok. to może się naprawi i kazała przyjść jak mały skończy rok. Na następnej wizycie trafiliśmy na inną panią doktor, która stwierdziła że ucieka mu jedno oczko, ale nie widzi problemu trzeba ćwiczyć przybliżając przedmioty do noska i się naprawi. a wizyta następna za pół roku. Naszczęście znalazłam to forum, poczytałam , próbowałam się dostać do dr. zamłyńskiej, ale są długie terminy. Więc poszliśmy do dr. Hautza po pierwszej wizycie kazał nam zakraplać atropine, teraz byliśmy na drugiej wizycie na badaniu, oba oczka mają +_1,75 podono ok. Przepisał nam okularki -1,5 podobno przy minusach ma zacząć pracować mięsień oka. Najgorsze jest to, że za tydzień mamy założyć okularki których jeszcze nie kupiliśmy bo Bartuś nie chciał mieierzyć to jeszcze nie wiem jak on się nauczy ich nosić tym bardziej że w rodzinie nikt nie nosi okularów. Pozdrawiam. Forum jest super.
Temat: Forumowicze z Warszawy - pytanie
Forumowicze z Warszawy - pytanie No właśnie... czy ktoś z Was mógłby mi wskazać, gdzie w stolicy robia badanie krwi w ciemnym polu widzenia? szukałem, ale bez efektów ((
Temat: Krwiomocz intensywny - pomocy
Dzięki tara34! Opisuję co się dzieje dalej Mam 31 lat, nie paliłem nigdy, nie miałem stycznosci z czynnikami kancerogennymi, czasem trafiały się imprezy rodzinne mocniej zakropione, ale normalnie jak u kazdego.
Teza 1 i 3 z góry wydawała mi sie bez sensu, Teza 2 jest najprawdopodobniejsza, lub (oby!) było to związane z zapaleniem a nie neo. Tylko nie wiem, czy przy zapaleniach mogą być tak istotne krwawienia.
W nocy złapałem próbkę moczu pełną krwii (zbiornik jałowy), rano po przebudzeniu drugą - mniej krwii (też zbiornik jałowy).Rano próbki wylądowały w laboratorium ze zleceniem badania ogólnego i posiewu). Badanie ogólne już mam, posiew jutro:
Pierwsza próbka (z obfitą krwią): kolor czerwony/ 5,5 ph/ kwaśny/ ciezar 1,009 / białko 0,59 g/l,/ cukier-brak / Urobilinogen norma 3,2 / krew +++ / nabłonki płaskie liczne / śluz mierny / k.białe 0-1-2 wpw / krwinki czerwone świeże gęsto pokrywają całe pole widzenia / nieliczne bakterie
Druga próbka (z mało krwii): kolor żółty/ 5,5 ph/ kwaśny/ ciezar 1,013 / białko śladowe /cukier- brak / Urobilinogen norma 3,2 / krew +++ / nabłonki płaskie liczne / śluz obfity / k.białe 3-6 wpw / krwinki czerwone świeże ułożone luźną warstwą pokrywają całe pole widzenia / liczne bakterie
Wykonałem USG: Wszystko bez zmian, w nerce zwapnienie 3mm, w sterczu zwapnienie 3 mm, ściany pęcherza gładkie bez zmian, generalnie USG wyszło cacy.
RTG miednicy nie wykazało zmian innych niż USG.
W ciągu dnia krwiomocz malał, brałem Nospę i dużo płynów, wieczorem kolor wrócił do normy, gołym okiem nic nie widać.
Czekam na wyniki posiewu i idę pod drzwii urologa prosić o przyjęcie mimo braku miejsc... Mam nadzieję, że natychmiast dostanę skierowanie na cystografię / urografię.
Czy to badanie wystarczy? Czy powinienem prosić o cytologię osadu moczu? Czy istnieją jakieś markery na nowotwory układu moczowego? 3 miesiące temu robiono badania i przy okazji TPSA - które wyszlo b.dobrze.
No i gdzie w Warszawie najlepiej zrobić cystoskopię i czy długo czeka sie na badanie?
I pytanie za banie - czy stany zapalne (tak pęcherza, jak i nerek) dają takie intensywne krwawienia? Co u licha znaczy obfity śluz w moczu? (to bardziej kieruje w stronę neo, czy zapalenia, czy może kamicy?)
bardzo dziekuję za kazde odpisane zdanie.
Piotr
Temat: Wypadanie wlosow w wieku 22 lat
witam,
uważam,że Pani problem może miec podłoże emocjonalne lub biochemiczne(zaburzona gospodarka moneralna+osłabiona praca nerek być może zatrucie metalami cięzkimi). Osobiście polecam zrobienie jeszce raz dokładnie wszystkich badań (krew,mocz,kał) pod kątek pierwiastków i sładu krwi a także zbadanie składu włosów. Jeśli wszystko będzie z punktu widzenia medycyny zachodniej o.k.(proszę poszukać doświadczonego lekarza do opisu wyników) polecam kontakt z psychologiem celem zastanowienia sie nad hipotezą psycho-somatyczną. Osobiście mam bardzo dobre doświadczenia z medycyną tybetańską i mongolską. Byc może koło Pani ktos taki praktykuje.Zioła są bardzo skuteczne w przypadku tego typu schorzenia. Profilaktycznie polecam preparaty wielowitaminowe i wielopierwiastkowe na włosy (np .złozone ze skrzypem, w każdej aptece są te preparaty na włosy) + na stres magnez i witaminę b-compleks. Poecam jakby nie znalazła Pani nikogo bliżej do konsultacji i zapytania o kogos blisko Pani. Dr Ven. Tenzin Jangchub jest uczniem Dr Ven.Yeshi Dhondena osobistego lekarza Jego Świątobliwości Dalaj Lamy . Prowadzi praktykę w Indiach, Ameryce Poł. (Argentyna) oraz w Europie (Szwajcaria, Polska, Gruzja). Posiada sukcesy w leczeniu chorób wewnętrznych o różnej etiologii, chorób o charakterze przewlekłym, zaburzeń o podłożu nerwowym, a także regeneracji i rewitalizacji osłabionego organizmu. Posiada wieloletnie doświadczenie w zakresie: leczenia naturalnymi preparatami ziołowymi, stosowaniu tradycyjnych ćwiczeń tybetańskich, specjalnych technik oczyszczania organizmu oraz masażu . Warszawa, ul Mysłowicka 2a, +48 22 832 14 96 tel. kom. 0693 616 890 rejestracja : pon. - czw. w godz. 16.00 - 21.00 tel. dla pacjentów posługujących się językiem pol. z Warszawy tel. kom. 0601 283 875 rejestracja : pon. - czw. w godz. 16.00 - 21.00 tel. dla pacjentów posługujących się językiem pol. z Rzeszowa ( 017 ) 871 75 81 rejestracja : pon. - czw. w godz. 16.00 - 21.00 tel. dla pacjentów posługujących się językiem pol. z Krakowa ( 012 ) 425 83 83 tel. kom. 0601 699 241 rejestracja : pon. - czw. w godz. 16.00 - 21.00 Zyczę wszystkiego najlepszego i zdrowia przede wszystkim
OM MANI PEME HUNG NAMO BODHISATTWA KSITIGARBHA lekshey
Temat: JEST SZCZEPIONKA NA HPV I RAKA SZYJKI MACICY!!!
Myślę że polemizowanie na ten temat zostawny lekarzom, jak to się przenosi czego unikac itd. O basenie i ręcznikach czytałam w artykule napisanym przez lekarzy, ale nie zamierzam się z Tobą spierac, fakt - zastanowiło mnie to, że jednak nabłonek i jego uszkodzenie gra tu główną rolę, ale w podzieleniu sie tą informacją na forum nie widzę nic złego dlatego też dajmy sobie spokój - chyba ze jesteś lekarzem i prowadzisz badania nad HPV, bo ja nie . Jednak po przeczytaniu Twojego ostatniego zdania opadły mi ręce, ironizując - "tak do mojej doktor przyszła chora na HPV, doktor ją zbadała zostawiła sobie sprzęt a potem już kazdą następną badała tym samym sprzętem i tak pozarażała pół Warszawy" . Myślalał że nie muszę pisac że trafiły do niej jako do specjalisty po pomoc, ale jak widać powinnam. Jeśli uczęszczasz do ginekologa który używa jednorazowego sprzętu i patyczków z watką to gratuluję . Mi sie trafiła lekarka która jest specjalistką od chorób kobiecych, uczęszcza na zjazdy, jest na bieżaco, pisze artykuły i naprawde takiej życzę kazdej z chorych Pań.
Nie wiem czy jesteś na to chora, mam nadzieję że nie!, ale dla osoby chorej kazda informacja jest ważna, nawet takie "ręcznikowe", aby przynajmniej ostrzec swoich najblizszych, siostrę, mamę, przyjaciółkę - bo sobie już nie jesteśmy w stanie pomóc, uchronić sie przez tym. Nie wiadomo co lekarze stwierdzą za rok, dwa, trzy na temat HPV, teraz po latach okazuje się, że na temat wielu leków, wirusów itd jednak zmieniają zdanie przy którym stali przez wiele lat. Ostrożnosci nigdy nie za wiele a w paranoje także nie zamierzam popadac. Pozdrawiam
Temat: MAJ 2004 !!!
witam:) ..serdecznie po chwili nieobecnosci.. ukochany pojechal dzis rano i nie bedziemy sie widzieli 4 miesiace wiec jest mi troche smutno ale w ogole do mnie ta rozlaka nie dociera. Mysle tylko juz o lecie i wakacjach i jakos tym zyje i oddycham..Pewnie wieczorem sie rozkleje jak mi przyjdzie zasypiac samej**** Mialam jechac odwiezc lubego na okecie i wpasc do firmy przy okazji, ale Pola jak to Pola miala znowu przygode-wyszlam na pierwszy prawdziwy spacerek na 20 min i na obiad do restauracji i po powrocie zaczelo mnie kluc i szarpac w brzuchu, tak jakby ktos wbijal mi igle w roznych miejscach od srodka. No-spa nie pomagala wiec zadzwonilam do lekarza z prosba zeby nas obejrzal. Szyjka zamknieta, usg w porzadku, lozysko bez sladow odklejania, chlopak jak byk. Pijana szczesciem poszlam do sklepu kupic sobie cieplejsza i szersza kurtke zeby mi brzuch nie zmarzl i po powrocie do domu dostalam dziwnych brazowo- krwawych uplawow. Zadzwonilam do lekarza, powiedzial ze pewnie naczynko poszlo podczas badania palpacyjnego i stad ta waska struzka krwi, bo wszystko inne przeciez godzine temu wykluczylismy.Jechac do stolicy jednak zakazal- na zimne dmuchajmy. No i uplawy przeszly ale leze w dalszy ciagu i stwierdzilam ze to moze byl znak zebym nie jechala do tej warszawy i zbytnio sie nie forsowala mogloby sie cos gorszego zdarzyc. Mam w Czwartek nastepna wizyte i ogromna nadzieje ze wszystko bedzie ok. Dzis minelam polmetek- tzn dzis jest 20 tyg+ 0 dni.. Nie moge sie doczekac poczatku maja )))))) Elizo, ja jeszcze nic absolutnie nie kupilam ale wiem ze tesciowa szaleje, dave nawet przywiozl od niej ogromna maskotke psa ( jak mu sie chcialo to targac cala droge z chingford na heathrow to nie wiem )) jako pierwsza zabawke Noasia ) To kochana kobieta,, i niesamowity facet z tego mojego męcizny. Wyobrazacie sobie ze targal dla mnie osiem butelek oliwki dla dzieci J&J na rozstepy ))w ogole uwielbiam jego rodzine. Przyjemnie myslec ze Noah bedzie mial duzo ciepla od tych ludzi... kopie mocno, tata nawet poczul. USG pokazalo ze jego stopki maja juz po 33mm czy to nie przedziwne? ))
Temat: " ETYKA lekarza "
" do artykulu " " Jeszcze jedna "pani" Doktor siedzi (tropiciel, 2003-09-10 14:35:22)
Proces szefowej Kliniki Neonatologii Akademii Medycznej we Wrocławiu rozpoczął się przed wrocławskim sądem. Profesor oskarżono o narażenie na utratę zdrowia wcześniaka urodzonego na kierowanym przez nią oddziale. Obecnie 3-letnia Ania nie widzi i nie ma szans na odzyskanie wzroku.
Prokuratura zarzuca kierowniczce kliniki Elżbiecie G. niedopełnienie obowiązków oraz zaniedbania organizacyjne, przez co u urodzonego na podległym jej oddziale wcześniaka nie przeprowadzono badań okulistycznych. Dziewczynka straciła wzrok. Doniesienie do prokuratury złożyli rodzice dziecka. Ich zdaniem córka nie straciłaby wzroku, gdyby w klinice przeprowadzono obowiązkowe badania. Oskarżonej grozi do 5 lat więzienia.
Nie przyznała się ona do winy. Podczas pierwszej rozprawy złożyła obszerne wyjaśnienia. Przyznała, że dziecko urodziło się w bardzo ciężkim stanie w szóstym miesiącu ciąży. U dziewczynki stwierdzono wylew krwi do mózgu i niewydolność oddechową. Zdaniem oskarżonej, gdyby nawet przeprowadzono u niej badania okulistyczne, nic by to nie zmieniło.
Elżbieta G. przyznała, że przeprowadzenie badań okulistycznych u wcześniaka było obowiązkiem. Tłumaczyła jednak, że badań nie przeprowadzono, ponieważ w klinice nie było stałego konsultanta - okulisty. Winiła za to zamieszanie po wprowadzeniu reformy służby zdrowia, trudną sytuację finansową w jej szpitalu i strajki, m.in. pielęgniarek. Wyjaśniała, że od początku 2000 r. tłumaczyła dyrekcji szpitala konieczność zatrudnienia okulisty. Były to jednak wyłącznie telefoniczne interwencje. Przyznała, że praktycznie przez pół roku na jej oddziale nie było konsultacji okulistycznych.
Oskarżona od 1969 r. zajmuje się leczeniem noworodków. Od 1985 r. szefuje Klinice Neonatologii we Wrocławiu. Współpracuje m.in. z fundacją Jerzego Owsiaka. Dzięki Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy w 2001 r. zdobyła specjalistyczny sprzęt okulistyczny do badania oczu noworodków.
Ania B. urodziła się we wrocławskiej klinice we wrześniu 2000 r. Była w bardzo złym stanie, ważyła niecały kilogram. Do domu wypisano ją w grudniu. Wtedy lekarze zlecili rodzicom przeprowadzenie m.in. badań okulistycznych. Tydzień później stwierdzono u niej ciężką wadę wzroku. Konsultacje w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie nie dały odpowiedzi na to, czy Ania będzie widzieć.
W końcu rodzice zebrali pieniądze na leczenie córki w Stanach Zjednoczonych. W klinice w Memphis lekarze uznali, że dziewczynka nie będzie widzieć i nie ma sensu przeprowadzać operacji. "
Temat: gdzie implantować?
Witaj. Też jestem z Poznania. Moja córeczka przeszła przez badania w trzech głównych ośrodkach, w Poznaniu, w Warszawie na Pstrowskiego i na Banacha. Rzeczywiście rygory w Poznaniu są teoretycznie najbardziej przestrzegane. Jednak jakość badań, wykonywanych przez słaby pernonel, jest żenująca. Myślę że pani robiąca audiogramy i impedancje, pani dopasowująca aparaty i badająca wolne pole oraz młode dziewczyny robiące BERE, tak naprawdę nie mają pojęcia o swojej niekompetencji. Znam je dobrze od wielu lat, bo robiłam tam badania wielokrotnie najstarszej córce i nic się nie zmienio. Poza tym prof. Szyfter ma słaby zespół i zawsze istnieje prawdopodobieństwo , że będzie operował dr Karlik, który ma na swoim koncie zbyt dużo nieudanych operacji. Na implant się długo czeka, a szpital boi się operować dzieci, które mają też inne problemy oprócz głuchoty. No i w razie komplikacji trzeba pamiętać że nie jest to szpital dziecięcy... Na Pstrowskiego idzie błyskawicznie, ale za to zdecydowanie stawiają na ilość a nie na jakość. Wiele decyzji o implantacji podejmowana jest zbyt szybko, po powierzchownej ocenie. I najważniejsze nie ma się wpływu na rodzaj implantu, który dostanie dziecko. A to nie jest obojętne. My jesteśmy właśnie dzisiaj trzy tygodnie po wszczepie na Banacha (w Dziekanowie Leśnym). Nie jest to osrodek idealny, bo takich niestety w Polsce nie ma, ale ogólnie jesteśmy zadowoleni. Córkę operował prof. Niemczyk, który poza tym że jest świetnym chirurgiem, jest też uczciwym człowiekiem, sznującym pacjenta i dotrzymujacym słowa. Dostaliśmy model implantu o który nam chodziło, krótko czekalismy na operację (miesiąc), profesor operował osobiście(jak obiecał), a córka ma szew o dł 2,5 cm na złączeniu skóry głowy z uchem, praktycznie już teraz niewidoczny. sam zabieg trwała 50 min. (Widziałam dzieci operowane w Kajetanach ze szwami dł. około 10 cm na głowie, daleko od ucha).Banacha też nie bardzo trzyma się procedur i proponują różne dziwne modele implantów, ale jeśli się ma konkretne oczekiwania i nie popuszcza to można wywalczyć to na czym nam zależy. I taką opcję polecam... Co do ustawienia procesora to będziemy jeździć do Warszawy, chociaż można robić to w Poznaniu na Przybysza lub na Polnej.
Temat: Pomóżcie:(((((((( !!! długie
Pomóżcie:(((((((( !!! długie Witam ,
postaram się najkrócej jak mogę. Jaś ma 3,5 roku . Od początku oby dawa oczka zezują . Pierwsze badanie miał ok 1.5 roku ( w rejonowej przychodni) dziecko nie dało się dobrze zbadać . Za pół roku miała być kontrola. No i tu przemilczę ale rodzice pokpili trochę sprawę.Jaśkowi oczko uciekało raz jedno raz drugie.Czasem mniej czasami bardziej ale zezik był widoczny.
W końcu wygrzebałam adres pani dr. Prost (przychodnia w warszawie na herzta) dosyć długo czekaliśmy . Na wizycie Pani doktor powiedziała ze jest naj prawdopodobnie niewielka wada wzroku i być może obejdzie sie bez okularków , o zezie nic na razie nie mówiła .Przepisana była atropina i kolejne badanie. Tu po raz kolejny pokpiłam sprawę badanie odbyło sie za pół roku .
Przy wizycie tej z atrtropiną pani doktor najwyrażniej miała zły humor !!! Zbadała wzrok powiedziała ze Jaś ma dosyć dużą wadę wzroku musi na stałe nosić okularki , zez jest już utrwalony i może obejdzie sie bez operacji !!!!!!!! Po czym opierniczyła nas ( rodziców) ze mamy pilnować dziecko bo pokój lekarski to nie plac zabaw !!! Chciałam się jeszcze podpytać o tego zeza o jakieś ćwiczenia i co można robić dalej zeby nie było gorzej , może jakieś broszury czy coś takiego do poczytanie . Powiedziała wypisując kwit za wizytę (150 PLN) ebym sobi poczytała w internecie bo na ten temat jest dużo. Jasiek ma nosić okularki i za dwa miesiące do kontroli. ( acha wada wzroku wyszła + 2.50 i +2.75)
Wyrobiliśmy okularki. Ale tu tez są moje wątpliwości. Jasiek oprócz tego ze ogólnie niezbyt mu sie podoba cała prwa z okularami. To przy ogladaniu rzeczy z bliska mruży oczy przybliża kartkę do oczu na odległość ok 15 - 20 cm lub zerka zza okularów. Wczoraj zrobiliśmy domowy teścik i mam wrażenie ze z daleka również gorzej widzi w okularkach .
Kochani co robić ja już zgłupiałam.Już nie wspomnę o wyrzutach sumienia jakie mnie dręczą bo cała spraw jest przez moja niezaradność. Po drugie co z tymi okularkami czy to są tylko moje odczucia , czy iść do innego lekarza , czy ponownie do pani doktor Prost. co z tym zezikiem .
Będę wdzięczna za pomoc Kasia
Temat: talasemia
dzieki bardzo,
Pisze, wiec dalej. Tesciowa jest Bulgarka. Syn ma 10 lat (mam jeszcze 1 rocznego, ktory wyniki ma "normalne"). Zaczelo sie od okresu noworodkowego - silna zoltaczka (albuminy+foto), zaczal sie anemizowac (szybko rosl), przyjmowal rozne preparaty z zelaza. Watroba i sledziona byly powiekszon. Teraz nikt nic nie mowi, wiec juz chyba nie sa . Zelazo bylo juz w normie, to tak naroslo krwinek czerwonych, ze teraz ma 6.56!!!(MCV (60.1) MCH(18.0) MCHC(30) niskie i niski hematokryt(39.4) i hemoglobina(11.8. Co lekarz to inna opinia (to byl horror). Mieszkamy w Warszawie, wiec propowalam roznych pediatrow szpitalnych i hematologow. Niektorzy stawiali straszne diagnozy , az wspominac sie nie chce. W 2 r. zycia zrobilismy badanie hemoglobin w Instytucie Hematologii. WYszlo ok. Krwinki tez ok. Trafilismy do prof hematolog dzieciecej. Ona widzac wyniki hemoglobin powiedziala ze ok ale mozna mu jeszcze dorobic cos. Zadzwonila do instytutu rozmawiala z profesorem , ktory badal hemoglobiny i nie wiem co on powiedzial , w koncu nic nie robiono. Tak jest do dzis. Dzieciak chodzi, jest uzdolniony matematycznie i fizycznie. Jego ojciec , a moj maz tez ma bardzo wys. poziom krwinek czerwonych (co okazalo sie jakies pol roku temu, bo nigdy nie robi badan!!!). Choc nie pracuje fizycznie to ciagle mowi ze jest zmeczony (ja od 10 lat twierdze, ze jest leniem!!), wrecz "zabity". Cos zrobi np odkurzy i juz musi odpoczywac. Spogladam na wynik (taki komputerowy wydruk ze zwyklej przychodni, dzie nikt nie zna problemow syna) i tam jest "RBC micro rbc, hypochromia, microcitosis (to zawsze bylo)" i "B Thalassemia?"!!!!!!!!!!!!! Czy komputer przychodni lepiej bada niz profesor hematologii w Instytucie Hematologii. Watpie , ze to przypadek. Mysle (tak sobie) , ze jednak moj syn ma ta talasemie. Chcialabym wiedziec , czy ma , czy nie ma. W tej chwili nie robimy nic , tylko chodzimy raz w roku do hematologa. Wlasciwie to i tak nie ma lekarstwa. Co Ty na to? Przeraza mnie taka ilosc krwinek czerwonych, szok.
pozdrawiam
Temat: LISTOPADÓWKI Z WARSZAWY
poród w wodzie - polecam Wołomin Listopadówki, widzę że myślicie o szpitalach więc w kwestii porady podzielę się wynikami moich poszukiwań - zaczęłam szukać dośc wcześnie (6 ty tydzień) bo straszna ze mnie panikara i chciałam trochę spokojniej myśleć o przyszłości. Pojeździłam trochę po Warszawie, pogadałam z koleżankami już "po" no i poczytałam rózne posty tutaj. Objazd Warszawy - niepomyślnie - raczej jeszcze bardziej przerazona byłam i już zdecydowałam się, że wolę wydać 5-6 tys. za ludzkie warunki w Damianie (prywatnie=za kaskę=skaczą koło Ciebie jak koło królewny, higieniczne warunki, życzliwość, poszanowanie mojej prywatności itp.) No ale znalazłam Wołomin (mieszkam w Warszawie - ale Wołomin jest blisko a pierwszy poród trwa z reguły b.długo - do tego przejazd przez pół Wawy np. na Karową zajmuje tyle samo co dojazd z mojego Ursynowa tam). Zwiedziłam trakt porodowy i jestem w szoku - bardzo mili ludzie, ordynator ginekologii zbadał mnie (choć to była sobota i nie umawiałam się - tylko byłam lekko zaniepokojona odebranymi w piatek wieczorem wynikami badań z Damiana, za które zapłaciłam 360 pln po czym okazało się że połowa z nich nie była potrzebna a do tego takie koszty??? mój lekarz powiedział że dałam się tam nabić w butelkę). Zbadał mnie bez problemu, gadania, wyciągania ręki po kaskę (nieplanowana wizyta) itp. Położne były super miłe. Sa tam dwie sale do porodów rodzinnych w wodzie (z wannami) i kosztują 300 PLN - to dla mnie rozsądna cena. Opieka nad noworodkami jest też podobno b. dobra i miła obsługa - bo rozmawiałam już tutaj na forum z wieloma dziewczynami które tam rodziły. Spotykam się z super opiniami o tamtejszej porodówce. Chcę rodzić własnie tam - do wody. Polecam Wam wizytę tam - w mojej opinii warto. Ale domyślam się że w Wawie tez jest zapewne dużo fajnych szpitali i dobrych położnych - tyle że jakoś mi się nie udało trafić, a do tego żadko gdzie mozna rodzić do wody, co łagodzi bóle. życzę owocnych poszukiwań - mam nadzieję, że mój głos komuś pomoże. higa
Temat: Implant - czy warto?
W piatek, 1 lipca mieliśmy juz trzecie nastawianie procesora. Cała wizyta , w porównaniu z poprzednimi, była krótka, trwała raptem 1,5 godziny. Najpierw badanie w wolnym polu i audiogram (CI+HA), wyszedł dość podobnie jak ostatni (35-40 dB). Potem wizyta u logopedy i nastawianie procesa wraz z badaniem odruchu strzemiączkowego. Marysia wreszcie dała sobie włożyć do ucha,taką specjalna gumkę i badanie mogło sie odbyć. Wprawdzie odruchu strzemiaczkowego nie dało się zarejestrować, ale to tez jest ważna informacja do nastawienia procesora. Powodów może byc kilka: albo nigdy go nie było, albo był i juz go nie ma, albo nie było na tyle głosnego dźwieku żeby go wywołać. A potem wizyta na lotnisko i samoloty, które robią "uuuuuuu", zakupy i powrót do domu. To był dopiero koszmar, trasę, którą zwykle pokonujemy w 2 godziny jechaliśmy przez 4. Cyba cała Warszawa zmówiła się żeby jechac na Mazury w tym samym czasie. Przyjazd do Białegostoku o 23 (wyjechalismy z domu o 7 rano). A teraz kilka słów co nowego w słyszeniu i mówieniu Marysi. Marysia ostatnio nauczyła się liczyć.... do trzech. Mówi, pokazuje na paluszkach, trzy i wiecej to jest dla niej "dużo", ale jeden i dwa to jest juz to co trzeba. W momentach kiedy walczy o coś z braciszkiem albo się z czegoś bardzo cieszy zaczyna głosno piszczeć. Jest to tak głosny dźwięk i o takiej częstotliwości, że dosłownie bolą uszy, ona widząc, że ktoś zatyka uszy krzyczy jeszcze głośniej i sprawia jej to wyraźną radość (przypomina mi to film "Blaszany bebenek"). Potrafi też odróżnić i nazwać wszystkie podstawowe kolory łącznie z takimi jak różowy, fioletowy czy pomarańczowy. wymawia je na tyle wyraźnie, że nawet ktoś kto nie jest przyzwyczajony do jej wymowy potrafi po jakims czasie ją zrozumieć, sczególnie jak mu kilka razy podtyka cos pod nos i mówi, np. "oetowy". Kto zgadnie jaki to kolor?
Temat: Łódź
Popieram podana wcześniej FRYDRYCHOWSKĄ ja rodziłam z nia na szetrlinga, przyjmowała w szpitalu (państwowo bez kasy) lub prywatnie w domu. Stary praktyk położnik, sympatyczna, fachowa, okazuje pomoc.
Ale znam dr WILCZYŃSKIEGO Jacka lat 42, pracuje w Matce Polce, nie znam lepszego człowieka i fachowca, wiem, że prowadzi bardzo trudne ciąże i robi operacje wszelkie guzy,miesniaki,narośle i inne syfy z tymi najgorszymi włącznie. Moja mama była u niego na wycieciu macicy i ja poszłam do niego na kompleksowe badania czy nie będę miała jakiś skłonności genetycznych. Po pobraniu próbek okazało sie, że juz mam komórki nie takie jak trzeba, ale nie są jeszcze nowotworowe. Niestety nikogo to nie interesowało, wszyscy mówili wycinac wszystko jak u mamy, on ze mną szperał po internecie, szukał publikacji naukowych w świecie i PL, bo to nie typowe było, że u młodej choroba jak u starej (menopauzalnej). Nie dali rady wyleczyć mnie w Berlinie, nie chcieli w Londynie (mam tam rodzine, byłam na badaniach) On WYLECZYŁ mnie, przez rok brałam jakieś koszmarne zastrzyki, potem brał próbki co pół roku. Jestem zdrowa, komórki nie odrastaja. Przyjmuje mnie na odział raz na rok i sprawdza, jak widzę te wszystkie pacjentki od 14 roku życia do 80 roku, które patrza w niego jak w obraz, bo on ma zawsze dobre słowo, potrafi pocieszyć, dokładnie wytłumaczyć chorobe, powiedzieć jak leczyć.Dokształa sie, zrobił habilitację. Leżąc w szpitalu ile ja widziałam dziewczyn pokaleczonych (fizycznie i psychicznie)przez innych ginekologów, po których on próbuje naprawiać - dosłownie, to co spieprzyli. Telefon do prywatnego gabinetu 6401828 może 60 zł, nie wiem czy przyjmuje w przychodni matki polki, bo pisał pracę więc nie brał dyżurów. Moja koleżanka z Warszawy do niego jeżdzi, była na operacji, załatwiła promesę, że łodzki szpital dla Warszawianki. Naprawdę POLECAM tego lekarza
Temat: NSA unieważnił decyzje KRRiT w sprawie BLUE FM!!!!
spoko mikel - uwazam ze klucic nie ma sie co, bo nie doprowadza ona do niczego.
A do Warszawy nie mam nic, mialem tak kiedys dziewczyne i moge powiedziec smialo, ze Warszawe da sie lubic :)
Co do badan sluchalnosci no nie wiem - pierwsze Badania Radio Track tuz po wystartiowaniu eski pokazywaly, ze mieli juz oni 4% - 5% sluchaczy po pierwszy miesiacu dzialalnosci... wiec no nie wiem jak to internpretowac :)
Jak juz mowilem, do udzi pracujacych w ESCE nie mam nic bo sa naprawde dobrzy - Jedrych, Pytlik czy tez Zdrojewska i inni - unia zrobi dobre radio... ale co mozna powiedzec, gdy ogladajac telewizje dowiaduje sie, ze podczas wydawania koncesji dla Radio ESKA bylo tyle nie jasnosci. Nawet stwierdzono ze szefostwo ZPRV ma krewnych w KRRiTV i mialo to wplyw na te decyzje?
Do tego jeszcze wczraj w radiu slyszalem, ze ZPRV jest zamieszane jeszcze z ustawa o grach losowych ... no to nie buduje zadobrego wizerunku tej firmie, ktorej siec ESKA jest wlasnoscia.
Co do Summer Patrolu to nie wiem jak w innych miastach, ale tutaj albo na forum rgionalnym krakowa jeden z internautow wprost napisal, zze to sa chyba jakies kppiny. Reklamujac ten summer patrol jako nie wiadomo co a on dostal 1 litr wody mineralnej artic. Gdzies na forum to jescze jak poszperasz znajdziesz. Po za tym te super telewizory to byly 14'' ELEMISY.
Na tym forum nawet spotkalem sie z textem, ze Region FM pierwszy wymylil te kampanie i pracowali nad nia od pol roku ktos pisal wlasnie tutaj o tym. Po za tym skad wiesz ze Region FM i ich KONWOJ odnosly klape? Zachowujac obiektownosc to szczerze ci powiem, ze w koszulkach regionu po krakowie to widzialem sporo osob a ESKI ... moze 2 osoby ...
Nie wiem jak to bedzie , szkoda aby pracownicy ESKI stracili prace ... ale jak przeczytalem w gazecie od wczoraj od godziny 14 sa oni piracka stacja.
Reasumujac, szkoda ze jak zawsze to wszystko odbija sie po ludziach najmniej temu wszystkiemu winnych. To ze blue fm bylo najlepsza stacja nie dostalo koncesji? Stroan w tej sprawie jedyna winna jest KRRiTV ...
pozdrawiam,
Temat: Śląsk: 6 ofiar na drodze
remo29 napisał:
Naszła mnie natomiast taka refleksja: > zewsząd jesteśmy mamieni superelektronicznymi wynalazkami, > superbezbpieczeństwem; kupisz to a tamto - będziesz "bezpieczny i rodzinny"... > Pewnie się powtarzam, ale 5 gwiazdek w testach NCAP, 300 KM, 6 poduszek, ABS, > EBD etc. nie zastąpi wyobraźni... Publikuje się rewelacyjne dane, sprzedaje się > > pozorną beztroskę. Ale czy ktoś badał ile BMW 7 potrzebuje na wyhamowanie ze > 150 km/h na patataju za Gliwicami? Nie! Czy ktoś badał efekty crashu audi A8 z > autosanem H9? Nie! Czy ktoś badał jak zachowa się EBD laguny II kiedy prawym > tylnym kołem najedzie się na 20-centymertrowy krawężnik? Nie! Czy 6 poduszek > camry V6 wystarczy na 100-letnią topolę na łuku w Łagiewnikach? Nie! > Kochani elektronika ma wspomagać, a nie zastępować szare komórki!!!
hip: To ważny i mądry tekst. Popatrzmy na to forum. Licytacje ile jaki samochód ma poduszek, ile gwiazdek a nawet pół gwaiazdek. Mnie osobiście te gwiazdkowe wyliczanki już po prostu śmieszą. W strasznych wypadkach giną ludzie jadący "dobrymi", drogimi i "bezpiecznymi" samochodami. Tak jakby te gwiadki to były tylko pobożne życzenia i powód do dumy i szpanu: oto mam dobry, bezpieczny i drogi samochód, stać mnie na takie cacko bo mam szmal. A reszta won z drogi na pobocze. Ostatnio jeżdżę dużo poza Warszawą i obserwuję co się dzieje. Policji coraz mniej, wariatów (najczęściej okratowanych) coraz więcej. Jak spotykam groźny wypadek to z reguły samochody te "bezpieczniejsze". Już dawno nie widziałem malucha, cc czy tico. Może to przypadek, a może wcale nie. Strzelam: w tym roku liczba ofiar śmiertelnych na polskich drogach znów wzrośnie... pozdr
Temat: JAK POZBYC SIE PIEPRZYKOW I WLOKNIAKA
Gość portalu: Ewa napisał(a):
> Czy moze ktos ma jakies doswiadczenia w tym wzgledzie.Czy usunac mozna tylko > operacyjnie i czy to jest bolesne czy tez sa inne metody?Mam na szyi i pod > biustem odstajacego niezbyt duzego pieprzyka.Troche to przeszkadza tym > bardziej,ze w takim miejscu.Chcialabym sie tego pozbyc ale sie boje,nie wiem > czy to nie ryzykowne.Na nodze mam cos innego-taka narosl twarda,troche > odstajaca-podobno to jest wlokniak.Nie wiem,czy lepiej to usunac czu nie > ruszac.Czy takie cos mozna usunac nie chirurgicznie a np.laserem czy inna > metoda?Pozdrowienia.Bardzo prosze o odpowiedz.
***************************************
Mam doświadczenia i to całkiem świeże - sprzed miesiąca. Usuwałam znamię też pod biustem, trochę z boku - bylo wielkości ok. 0,8 mm, ciągle drażnione przez biustonosz a drugie na przedramieniu, twarde, bardzo wystające. Długo się z tym nosiłam, bo nie wiedziałam gdzie iść. W końcu znalazłam dobrą przychodnię dermatologiczną (przez internet) - jesteś jak widzę z Wałbrzycha, więc adresu nie podaję, bo to w Warszawie. Umówiłam się z PRZEMIŁĄ panią dermatolog - to co miałam na ręce usunęła mi sama - znieczuliła takim czymś zimnym w aerozolu, trwało to 5 sekund, nic nie bolało. To kosztowało mnie 70 PLN. Natomiast z tym drugim odesłała mnie do chirurga-onkologa w tej samej przychodni. To już trwało pół godziny, robione w znieczuleniu miejscowym (zastrzyk), szycie, szwy itd. Oczywiście nic nie bolało, ale trochę było kłopotu później z myciem, bo nie wolno było tego zamoczyć. Szwy miałam usunięte po 2 tygodniach. Za to zapłaciłam niestety 350 PLN + badanie histopatologiczne (KONIECZNIE !!!) - 60 PLN. W tej chwili mam szew ok. 2 cm. BARDZO polecam usuwanie takich rzeczy, szczególnie w miejscach stale drażnionych przez ubranie. Pani dermatolog stanowczo odradziła laser, bo wtedy nie można tego wycinka oddać do badania, no i poza tym zostają duże ślady. Jeśli masz jeszcze jakieś pytania, to daj znać. pozdrawiam, chrissie
Temat: JAK POZBYC SIE PIEPRZYKOW I WLOKNIAKA
chrissie napisała:
> Gość portalu: Ewa napisał(a): > > > Czy moze ktos ma jakies doswiadczenia w tym wzgledzie.Czy usunac mozna tyl > ko > > operacyjnie i czy to jest bolesne czy tez sa inne metody?Mam na szyi i pod > > > biustem odstajacego niezbyt duzego pieprzyka.Troche to przeszkadza tym > > bardziej,ze w takim miejscu.Chcialabym sie tego pozbyc ale sie boje,nie wi > em > > czy to nie ryzykowne.Na nodze mam cos innego-taka narosl twarda,troche > > odstajaca-podobno to jest wlokniak.Nie wiem,czy lepiej to usunac czu nie > > ruszac.Czy takie cos mozna usunac nie chirurgicznie a np.laserem czy inna > > metoda?Pozdrowienia.Bardzo prosze o odpowiedz. > > *************************************** > > Mam doświadczenia i to całkiem świeże - sprzed miesiąca. Usuwałam znamię też > pod biustem, trochę z boku - bylo wielkości ok. 0,8 mm, ciągle drażnione przez > biustonosz a drugie na przedramieniu, twarde, bardzo wystające. Długo się z tym > > nosiłam, bo nie wiedziałam gdzie iść. W końcu znalazłam dobrą przychodnię > dermatologiczną (przez internet) - jesteś jak widzę z Wałbrzycha, więc adresu > nie podaję, bo to w Warszawie. Umówiłam się z PRZEMIŁĄ panią dermatolog - to co > > miałam na ręce usunęła mi sama - znieczuliła takim czymś zimnym w aerozolu, > trwało to 5 sekund, nic nie bolało. To kosztowało mnie 70 PLN. Natomiast z tym > drugim odesłała mnie do chirurga-onkologa w tej samej przychodni. To już trwało > > pół godziny, robione w znieczuleniu miejscowym (zastrzyk), szycie, szwy itd. > Oczywiście nic nie bolało, ale trochę było kłopotu później z myciem, bo nie > wolno było tego zamoczyć. Szwy miałam usunięte po 2 tygodniach. Za to > zapłaciłam niestety 350 PLN + badanie histopatologiczne (KONIECZNIE !!!) - 60 > PLN. W tej chwili mam szew ok. 2 cm. BARDZO polecam usuwanie takich rzeczy, > szczególnie w miejscach stale drażnionych przez ubranie. Pani dermatolog > stanowczo odradziła laser, bo wtedy nie można tego wycinka oddać do badania, no > > i poza tym zostają duże ślady. > Jeśli masz jeszcze jakieś pytania, to daj znać. > pozdrawiam, chrissie
Temat: JAK POZBYC SIE PIEPRZYKOW I WLOKNIAKA
> > > > Mam doświadczenia i to całkiem świeże - sprzed miesiąca. Usuwałam znamię t > eż > > pod biustem, trochę z boku - bylo wielkości ok. 0,8 mm, ciągle drażnione > przez > > biustonosz a drugie na przedramieniu, twarde, bardzo wystające. Długo się > z > tym > > > > nosiłam, bo nie wiedziałam gdzie iść. W końcu znalazłam dobrą przychodnię > > dermatologiczną (przez internet) - jesteś jak widzę z Wałbrzycha, więc adr > esu > > nie podaję, bo to w Warszawie. Umówiłam się z PRZEMIŁĄ panią dermatolog - > to > co > > > > miałam na ręce usunęła mi sama - znieczuliła takim czymś zimnym w aerozolu > , > > trwało to 5 sekund, nic nie bolało. To kosztowało mnie 70 PLN. Natomiast z > > tym > > drugim odesłała mnie do chirurga-onkologa w tej samej przychodni. To już > trwało > > > > pół godziny, robione w znieczuleniu miejscowym (zastrzyk), szycie, szwy it > d. > > Oczywiście nic nie bolało, ale trochę było kłopotu później z myciem, bo ni > e > > wolno było tego zamoczyć. Szwy miałam usunięte po 2 tygodniach. Za to > > zapłaciłam niestety 350 PLN + badanie histopatologiczne (KONIECZNIE !!!) - > 60 > > PLN. W tej chwili mam szew ok. 2 cm. BARDZO polecam usuwanie takich rzeczy > , > > szczególnie w miejscach stale drażnionych przez ubranie. Pani dermatolog > > stanowczo odradziła laser, bo wtedy nie można tego wycinka oddać do badani > a, > no > > > > i poza tym zostają duże ślady. > > Jeśli masz jeszcze jakieś pytania, to daj znać. > > pozdrawiam, chrissie
Ups! gdzieś zniknął mój tekst, więc napiszę jeszcze raz :-) CZy mogłabyś podać mi adres przychodni i nazwisko lekarza? Ja mam troszkę poważniejszy problem a mianowicie mój wypukły i dosyć duży pieprzyk umiejscowił się na piersi :-( Nie wiem czy wogóle z tego miejsca można go usunąć, dlatego potrzebuję porady dobrego specjalisty.
Temat: Warszawa 1942
Warszawa 1942 odcinek 7 Szoferom ze Szwajcarii chciano najpierw przydzielić oddzielną sypialnię. Niestety, rozporządzenie to zostało w ostatniej chwili przez dowództwo niemieckie odwołane z uzasadnieniem, że z koleżeńskich względów powinniśmy sypiać razem z naszymi niemieckimi kolegami, aby w ten sposób nawiązać z nimi właściwy kontakt. My zrezygnowalibyśmy jednak chętnie z tego kontaktu, gdyż utraciliśmy przez to nasz szwajcarski przywilej wymyślania na wszystko, co nam nie odpowiada. Nagle jakiś ruch na klatce schodowej. Ktoś przeklina na pruską modłę: „Przeklęci żebraczy, czy nie wiecie, że na górze nie macie nic do szukania?” Rozlega się łomot, drzwi otwierają się nagle i jeden z dzielących z nami Niemców zjawia się na widowni. „Sieg und Heil” – pozdrawia nas i trzaska butami. Nasza odpowiedź: „Dobry wieczór”, brzmi w zestawieniu z jego powitaniem bardzo niewojskowo i stajemy się też wkrótce przedmiotem kpin całego oddziału. „No, chłopaki, cieszy mnie, że wy Szwajcarzy, także się ocknęliście!” Odpina pas i obchodzi nas po kolei. „O, widzę, macie doskonałe wyposażenie – zauważa z podziwem, badając nasze buty i ekwipunek. – W domu chyba nie każdy nosi coś takiego”. „To jest nasze normalne wyposażenie wojskowe” – odpowiada mu spokojnie jeden z naszych. „Tak, gdy się ma jedynie z pół dywizji policji, jest to możliwe” – odpowiada ze złośliwym uśmiechem na twarzy. I oto stało się to, co stać się musiało. Gdy dyskutują ze sobą dobry hitlerowiec i nie zepsuty Szwajcar, nie może być między nimi zgody. Wniosek ten potwierdzał się codziennie w czasie mojego pobytu na Wschodzie.
Temat: Wypadki, ofiary, przyczyny.
andrzejmat napisał:
> Witam, > Drodzy dyskutanci, wygląda na to, że oprócz urzędników i polityków > także "symulacje" stały się tu chłopcem do bicia.
No coz, i dziwic sie trudno.
> Natomiast chciałem powiedzieć, że tak matematyka (według niektórych) jak i > modelowanie i symulacje komputerowe nie są NAUKĄ tylko NARZĘDZIEM
Czyzby uzytkownik nie robil z tego narzedzia odpowiedniego uzytku? Za trudne? czy niemozliwe do odpowiedniego wymodelowania?
Moja luba przez pol roku mozolila sie z policzeniem wynikow korelacji piatego stopnia. A badane byly tylko 32 osoby, ktore odpowiadaly na kilka pytan! Stad moja niewiara w mozliwosc modelowania ludzkich zachowan! I to nie sprzet nie da rady.
> Takich między innymi jak idiotyczne szykany z czerwonymi > światłami mającymi rzekomo "uspokoić" ruch. Trzeba by - jestem głęboko > przekonany, wyjątkowo głupio i ze złą wolą ustawić symualcję aby z niej NIE > wynikał taki właśnie skutek - zagrożenie bezpieczeństwa - jaki odczuł na > własnej skórze kolega emes-nju.
Takie szykany powstaja na nowych drogach! Czyli, nalezy sie spodziewac, zostaly zrobione po przeprowadzeniu symulacji. I skutki sa oplakane! Czyzby symulacje braly tez pod uwage "poprawnosc polityczna", ktora w tym wypadku polega na wyhamowaniu samochodow? Najlepiej do zera...
Przyklad dwoch drog, ktore powstaly niedawno (byly modelowane?). Trasa Siekierkowska w Warszawie i Wal Miedzeszynski. Na trasie 70 km/h bylo "od zawsze", na Wale przez dlugi czas trzeba bylo dwujezdniowka, laczaca subburbia z centrum, popylac az 50 km/h. Teraz limit zostal podniesiony do 70 km/h. I luzik.
Tylko w mojej glowie rodzi sie pytanie gdzie popelniono blad? Na autostradzie (ze wszystkimi oprocz plotow "antyzwierzecych" szykanami) w szczerym, miejskim polu jest za niski limit, czy na zwyklej dwujezdniowce, ze swiatlami i w terenie zabodowanym za wysoki? Bo drogi sa zasadniczo rozne, a limity te same - nawet jezdza po nich ci sami kierowcy bo jedna droga przechodzi w druga. Rozsadek podowiada mi, ze to na autostradzie jest za niski limt bo na Wale (jezdze nim codziennie) nie widze jakichs jatek... A jak jade po Trasie Siekierkowskiej ok. 80 km/h, jestem wyprzedzany przez wszytko - nawet co lepsze autobusy MZA! I tez jatek nie widac!
To na knot te symulacje! Albo ci ktorzy je robia...
Temat: PWS, znikanie (?), zmiana barwy z wiekiem (?)
PWS, znikanie (?), zmiana barwy z wiekiem (?) Moj synek Michasiek (20 mies.) ma PWS na prawej stronie ciala (prawy policzek, czesc raczki, czesc nozki i klatka piersiowa oraz szyja). Kiedy urodzil sie plamy byly mocno widoczne (takie rozowe), gdy widze zdjecia z tamtego okresu naczyniaczki mocno sie odcinaja od normalnego koloru skory. Od kilku miesiecy mam wrazenie ze plamki jakby rozjasniaja sie. Naczyniak na nozce i raczce jakby sie rozpadl na mniejsze czesci, sa jasniejsze. Ten na buzi tez jakby sie lekko przemiescil bardziej w bok twarzy. Sa dni gdy tego na twarzy prawie nie widac, a sa dni (gdy np. zle sie czuje, jest chory) naczyniak jest ciemniejszy, ale ogolnie mam wrazenie ze naczyniak zbledl. Zastanawiam sie czy to mozliwe ze te naczyniaki znikna same, albo przynajmniej mocniej sie rozjasnia?, a moze po prostu dziecko rosnie i te plamy sie "rozciagaja" i sa przez to jasniejsze???
Mam tez drugie pytanie - czy to mozliwe ze jasna plama PWS z wiekiem mocno sciemnieje???
Michas niedlugo skonczy 2 lata, bylismy dwa razy u Pana dr. Wyrzykowskiego (pozdrawiamy:)). Obserwujemy dziecko pod katem Sturge Webera ale nie stwierdzono na razie tego u synka, bo ma troche nietypowe te plamy na twarzy. Badamy wiec regularnie oczy i jestesmy pod kontr. neurologa: oczka ok, jaskry nie ma ale budowa oka jest taka sturge weberowata (poszerzone naczynia w kacie przesaczania) i musimy co pol roku mierzyc cisnienie. Neurologicznie - trudno powiedziec jak: EEG wykazuje cechy napadow padaczkowych ale objawow nigdy nie mial i rozwija sie swietnie wiec tylko obserwujemy. Neurolog mowil ze czasem tak jest ze padaczki nie ma a EEG nieprawidlowe.... Coraz czesciej mysle o tym, ze czas zajac sie likwidacja tych plamek, zwlaszcza na twarzy ale kiedy widze rozjasnienie plamek zastanawiam sie czy nie poczekac bo...moze to nie PWS??? chociaz plamy sa rozlegle i jednostronne...
Sorry za taki troche chaotyczny post. Podsumowujac chodzi mi to czy spotkaliscie sie z przypadkiem rozjasnienia lub wrecz zanikniecia duzych rozleglych naczyniakow plaskich?? Lub czy spotkaliscie sie z przypadkiem sciemnienia z wiekiem tych istniejacych plamek?? Bede wdzieczna za odpowiedz Pana Doktora:)
Pozdrawiam cieplo Aneta i Michaśko z Warszawy
Temat: Ciąża pozamaciczna
Asiu, jeżeli Twoja koleżanka jest z Warszawy i będzie chciała to moge się z nią spotkać. Niestety niewiele przydadzą się teraz jakiekolwiek słowa. Na pytanie dlaczego tak się stało być może znajdzie się odpowiedź ale na to potrzeba czasu.Niestety los bardzo okrutnie doświadcza niektóre kobiety. Moim zdaniem pomóc może rozmowa z osobą o podobnych doświadczeniach. Ja nie znalazłam żadnej literatury n aten tema. Z perspektywy czasu widzę, że nie była ona potrzebna. Jeżlei nawet taka jest to pisana przez lekarzy a na tych bardzo się zawiodłam. Twoja koleżanka ma bardzo duże sznase na zdrowe dziecko. I to już niedługo. Musi tylko dojść do siebie i zrobić troche badań. Tu służe swoim doświadczeniem. U mnie wyszło , że mam amcicę dwurożna i lekarz kazał mi mysleć o adopcji. Ja się nie poddałam i udało się. Teraz potrzebny Twojej koleżance dobty lekarz, moge podać namiary w Warszawie. Niestety musi swoje wypłakać, dobrze, że ma kogoś takiego jak Ty, myslisz o niej i starasz się pomóc, to dużo. Wiem, że nie łatwo jej teraz, ale podaj jej przykłady takie jak mój, że nei wszystko stracone, że doczeka się dziecka. Jeżeli tylko będzie chciała, może do mnie napisać, możemy się spotkać. Pozdrów ja ode mnie serdecznie. U mnie niestety skończyło się na normalnej opreacji, długo dochodziłam do siebie fizycznie, długo bolał mnie brzuch, mieszkałam u teściów bo sama nie byłam w stanie nic koło siebie zrobić, a teściowa na emeryturze. To był trudny okres w moim zyciu, ale nie poddałam się. Niestety mam problemy z mailem, mogę je czytac, ale odpisywać tylko w polu tytuł. Jeżeli masz konto na forum www.dziecko-info.com, to mogę tam z Toba korespondowac bardziej prywatnie. Jeszcze raz pozdrawiam i jak by co to pisz. Lidka
Temat: o edukacji
Ojej, Sabina, litosci!!! A czy Ty wiesz, ze przecietny Irlandczyk zielonego pojecia nie ma gdzie W OGOLE jest Polska (teraz moze odrobine to sie zmienia bo Polacy tu najazd robia) a juz jakie sa miasta w Polsce to nie pytaj... Powiem jeszcze cos: zapytaj sie przecietnego mieszkanca Zielonej Wyspy gdzie ma watrobe to wzruszy tylko ramionami a juz po co ona w ogole jest w organizmie to nawet niezle wyksztalceni nie wiedza, bo jak kiedys w towarzystwie bankowcow powiedzialam do jednego "jak bedziesz tyle tej polskiej wodki chlal to mozesz juz teraz powiedziec do widzenia watrobie" to przez pol wieczoru sie dziwil skad ja - nauczyciel jezyka badz co badz - wiem takie rzeczy (czlek wysoko postawiony z wyzszym wyksztalceniem to byl).
Otoz anglosaski (tu rowniez Stany sie wlaczaja) przepis na Noble i inne super osiagniecia jest taki, ze ksztalci sie ludzi w waskich dziedzinach. Jak taki maly Johnny pokaze, ze jest w wieku 6 lat dobry z matematyki to wlasciwie cala jego edukacja coraz bardziej zacznie sie zawezac wokol tego przedmiotu. No to jakby takiemu Jasiowi podarowac biologie, geografie, historie etc itd to tez by w koncu zaczal nagrody zbierac, nie?
Mam paru znajomych tutaj nauczycieli w szkole sredniej, ale takich prawdziwych pedagogow: zalamuja rece, ze musza sie tak ograniczac do wlasnego przedmiotu, ze az boli. Nie ma szans na to, zeby np podczas literatury zahaczac za bardzo o historie (o sztuce to juz lepiej nawet nie myslec), no bo raz, ze oni NIC nie wiedza, bo wiekszosc w ogole nie ma tego przedmiotu, a dwa NIE CHCA wiedziec. I tyle.
OK, racja, w Polsce duzo jest wkuwania, odpytywania itd. To tez nie gwarancja wysokiego poziomu. Trzeba byloby porzadne badania przeprowadzic (a takich tak naprawde nikt jeszcze sie nie podjal) wlaczajac szkoly nie tylko takie jak Batory w Warszawie, ale tez i takie w Pcimiu Dolnym, zeby miec obraz ogolny. Ale za to powiem Ci jedno: takiej szkoly jak Stefan Batory w stolicy NIGDZIE w Irlandii nie znajdziesz, a w Anglii to byc moze Eton (tam gdzie ksiazeta i hrabiostwo sie ksztalci), w Polsce jest takich kilka i ludzie, ktorzy je koncza to nie specjalisci od jednej teorii matematycznej, ale naprawde dobrze wyksztalceni, ktorzy tego Twojego znajomego dyrektora nie tylko w geografii zapedziliby w kozi rog.
Duzo moglabym na ten temat... A chocby wymogi co do tego co my w Polsce musielismy zrobic i jakie egzaminy zdac, zeby w ogole rozpoczac przewod doktorski, tutaj takie studia to bajka... Eeeee, nie gadam juz wiecej, bo i tak zaraz ktos mi tu zmyje glowe za to ze sie tak wyzoladkowalam )
Temat: Czy znajomi waszych dzieci z ZA wiedza
Witajcie i pozwolcie, ze dorzuce pare slow. Moj syn dostal diagnoze AS pod koniec pazdziernika. Chodzil w tym czasie do prywatnej, niepublicznej szkoly na Mokotowie (mieszkamy w Warszawie) i szkola znala nasze problemy. Przyjeto go po badaniach psychologa, ktory dostrzegl jego ponadprzecietna inteligencje. W chwili otrzymania diagnozy, ktora ciagnela sie tygodniami (dr Urbanowicz, znana tu na forum poniekad) podzielilam sie informacja ze szkola. A oni jakby tylko na to czekali. Kazano nam natychmiast zabrac dziecko. W polowie roku. Szukalismy szkol w kilku dzielnicach, nikt nie chce mojego syna. Jutro jedziemy do ostatniej. W rejonowce - po 30. dzieci w klasie. Wiecie, co to znaczy. Poczulismy sie jak rodzina podludzi. Na koniec: dopoki sie da, nie dzielcie sie prawda o swoich dzieciach. Ja od lat jestem reporterem. Przerwalam prace, zeby zajac sie ustabilizowaniem synowi zycia. Nawet swego czasu pisalam duzy tekst o AS w jednym z najwiekszych tygodnikow, w ktorym pracowalam. Dzis widze jasno, jak poslizgnelam sie po temacie, chociaz robilam go dlugo i naprawde z sercem. Juz wtedy podejrzewalam, ze cos z tych zaburzen przypomina zachowania mojego syna, ale psychiatra - ekspert w moim tekscie - stwierdzila, ze raczej sobie wmawiam. Od tamtej pory minely 3 lata. Teraz chcialabym napisac ksiazke. Zadem reportaz w najlepszej nawet gazecie nie odda gehenny zycia z takim dzieckiem. Uwazam tez, ze dzieci z AS jest coraz wiecej i sa w sposob drastyczny wyrzucane poza spoleczny nawias. A ja mam pieknego i zdolnego syna. Co z tego ze codziennie rujnuje mi reszte nerwow (diagnoza od niedawna, nie jestesmy jeszcze w terapii komunikacji spol). Rozpisywac dluzej sie nie bede. Jesli ktos z Was chcialby opowiedziec mi historie swojego dziecka, bo zaczynam dokumentowac material do ksiazki, to zapraszam: journalist@gazeta.pl. I pamietajcie, jest w tym kraju przeswiadczenie ze innosc to zlo. I trzeba sie go pozbyc jak najszybciej. Obowiazuje to w wiekszosci szkol niestety. Na takie wlasnie trafilismy. Dlatego dopoki mozna, niczym nie nalezy sie chwalic. Z pozdrowieniami - j.
Temat: Krótki kurs drobnego kapitalizmu w Polsce, czyl...
Glowna przyczyna, dla ktorej te panie poszly do sadu nie jest w tym artykule napisana. ZUS, umowa czy nie umowa, praca w takiej formie czy w innej to sa preteksty. Chodzi o traktowanie OKS przez niektorych (podkreslam NIEKTORYCH) przelozonych - tj. niektore dywizyjne i dwie panie dyrektorki, ktore sobie w kompletnie niekontrolowany sposob rzadza firma. Wiem, ze gdyby ktos z wyzszego kierownictwa (nie mowie o tych dwoch paniach) chcial z tymi kobiteami, ktore ida do sadu, chociaz porozmawiac to prawdopodbnie nie byloby tej calej "aferki". Anonimy z lista przekretow pan dyrektorek od obecnych OKS byly slane najpierw do Warszawy a potem do centrali na europe wsch do londynu, od okolo pol roku, bo styl "sprawowania wladzy" i destrukcyjnych zachowan tychze dwoch pan stawal sie nie do zniesienia. Co zrobilo kierwonictwo warszawskie? wynajelo owszem firme do badania nastrojow, ale polega to na tym, ze ich konsultant dzwoni i pyta pracujace OKS, jak im sie pracuje! wiekszej glupty nie mogli wymyslic - nikt pracujacy przy zdrowych zmyslach nie powie obcej osobie, ze sie jej zle pracuje!!!!!! i do kogo jakie ma zastrzezenia!!!!! ogolny nastroj wsrod "normalnych" i chcacych normalnie pracowac OKS byl i jest taki, ze ze strony kierownictwa nikt nie podjal zadnych dzialan, zeby ukrocic wszechwladze dwoch pan dyrektorek. Byly i sa jak szare eminencje, rozdaja uznaniowo nagrody i przywileje, tak ustawiaja plany sprzedazy, ze premie i wykonanie planow wykonuje te OKS ktore maja wykonac (ktore dobrze w tylek wlaza), babia kase na fikcyjnych fakturach za nagrody i spotkania, ktorych nikt nigdy nie widzial i na ktorych nikt nigdy nie byl, itd. itp. To te dwie panie sa sola w oku wszystkich OKS. Nie mowie o tych , ktore chcialyby 20 tys za nic, albo ktore nie potrafia pracowac, bo takich tez jest sporo, ale o tych ktore chca pracowac, a formy kontroli, nacisku, wyciskania staly sie nie do zniesienia i to chodzi takze o zwykle stosunki miedzyludzkie miedzy OKS a przelozonymi - przez te dwie panie zaczeto ludzi traktowac w AVONIE jak psy! Moze pan autor zapytalby takze o te fakty? Tylko proponuje dotrzec do pan ktore pracuja co najmniej kilka lat, zeby bylo porownanie z metodami poprzednich dyrektorow sprzedazy......
Temat: pomoc w migrenie
Do Larsy! gloubiboulgomm napisał:
> benito75 napisała: > > > cierpialam na straszne migreny ktore przychodzily i odchodzily leczylam > > roznie sama z pomoca internisty jakos dawalam rade po urodzeniu dziecka > > doczekalam sie takiego bolu ze myslalam nic tylko rak pomoc uzyskalam u > > dr.Wladimira Bystrowa w warszawie wykonal rezonans biologiczny dostalam > > lekarstwo i jestem szczeliwa miewam bole glowy ale polegaja one nie na bo > lu > > ale przymuleniu nikt mi gwozdzia w oko juz nie wbija mnie pomoglo > > Czy mozemy wiedziec, jakie lekarstwo? Gratulujemy > dobrych "résultats", ".effets". > Czy dobry wynik badania byl dla pani wazny ? = "important"= decydujacy w > dalszym leczeniu?
Pisze do Larsy! Dzien Dobry! Kobieto! Jakas ty szkole skonczyla, ze nie rozumiesz slow "résultats"- rezultaty, "effects"-efekty,"important"- to juz przewyzsza stopien twojej inteligencji. W Polsce jest 7 tysiecy Francuzow na kontraktach, 20 tysiecy anglojezycznych, i o ogolem kilkadziesiat tysiecy innych narodowosci, ktorzy czytaja gazete wyborcza, wiec warto by bylo rozpropropagowac to forum wsrod obcokrajowcow mieszkajacych w Polsce. Bardzo by mnie ciekawily ich poglady na temat, czy w Polsce leczy sie dobrze migrene. Bo ja juz znalazlam oddzwieki Francuzow zmuszonych sie leczyc w Polsce i bardzo narzekaja na nasza sluzbe zdrowia. Powiedzialambym nawiet, ze w erze kiedy nareszcie Polacy moga sobie finasowo pozwolic na podrozowanie po swiecie, takie slownictwo to jak znalazl, gdy migerna cie zaatakuje, gdzies na wyjedzie, a ty - ani be, ani me(jak to Polacy- wybitni poligloci). Ja duzo jezdze po swiecie, i oprocz lekarstw opanowuje przynajmniej podsawowe slownictwo w wypadku, gdym miala do czynienia z tubulczym lekarzem w naglym przypadku. A nawet Ci to polecam, sama staram sie podczas moich podrozy zasiegnac porady jakiegos dobrego neurologa w danym kraju, gdyz ich punkt widzenia jest bardzo odmienny od naszej medycyny, jak n.p. medycyna azjatycka. Na Bali odwiedzilam switenego lekarza, ktory pomogl mi na bole napieciowe poprzez specjlne masaze, z ktorych Baliczycy sa slawni, i naprawde mi to ulzylo. Zalecil mi tez azjatyckie lekarstwa, ktore po zbadaniu w laboratorium framakologicznym we Francji, okazalo sie zawierac srodek z grupy myorelaksujacych szkielet i miesnie, wiec terz stosuje odpowiednik francuski. Na dodatek najnowoczsniejsze teorie dotyczacz boli napieciowych uwazaja ten srodek za bardzo pomocny. Kobietko ucz sie wiec jezykow, na zle Ci to nie wyjdzie, i przestan byc taka typowa Polska szowinistka, ktore to zachowanie wyrzuca na w twarz pol Europy (tej lepiej oswieconej).
Temat: Kasia i Jagódka
juz po.. powiem wszystko.. wiec we wtorek udalysmy sie samochodem do warszawy, podroz 7h wymeczyla mala ale udalo sie.W srode do szpitala, przyjecie, pobranie krwi.Szpital przyjazny, ciocie tez .Zabieg ostrzykniecia zaplanowany na 10 w czwartek... Wiec wzieli mala na stol, ostrzykneli, zabieg sie udal.. pierwsza zmiana pieluszki- mnostwo krwi, jakies wielgasne skrzepy..co jest grane?? zglaszam pielegniarkom- prosze czekac, obchod za 1.5h to pani pokaze.No to ok..ale zagladam co chwile w pieluche i widze ze wsiakaja te skrzepy wiec postanowilam sama zaniesc do lekarza dyzurujacego.Doktorka zdziwiona..to zabieg nie inwazyjny wiec czemu krwawi?.Poderzenia tez padly na ilosc moczu w pieluszce- pewnie duzo moczu bylo i krew zabarwila to tak ze wygladalo niefajnie.. mamy obserwowac..kazda kolejna pilucha z krwia, raz ze skrzepami, raz nie..panika.Skad ona krwawi? pawel wyszedl ze szpitala ok 21.40. znowu zmieniam piluche i wciaz MNOSTWO krwi.Schodzi lekarka, zabieraja mala na wstrzykniecie do pecherza zimnej soli fizjologicznej.To ma pomoc.W miedzyczasie lekarka zleca badanie na krzepniecie krwi.Przychodzi wynik.Lekarka wybiega i pyta czy nikt w rodzinie nie ma problemow.SZOK.Ma brat Pawla- nie wiem co.Dzwonie pytam.Jego zaburzenie to niedobor czynika VIII w krwi, a u pawla lekko przekorczony czas krzepniecia.. nie wiem co sie dzieje, prznosza mala na sale obserwacji.krew zawoza na litewska.Podejrzenie zespolu willebranda.przetaczaja jej krew i osocze.hemoglobina 5. jagoda blada, niereagujaca..co godzine ja kluja a ona nie placze.Podaja kroplowki- 3 na raz.hematolog z tamtego szpitala twierdzi ze po 2 przetoczeniu zahamuje sie krwawienie..NIC.krwawi dalej.Tak przez cala noc..ja nie spie, pawel z hotelu dzwoni co pol godziny..rano przybiega ordynatorka, kaze zeby gucia byla na czczo.Nikt nie wie z czego krwawi.Decyzja- rozcinaja pecherz i koaguluja te miejsca..ale jeszcze poczekamy..neich zleci osocze.Czekamy i nic .Ok 15 zabieraja ja na stol.Postanowili zrobic cystoskopie i cystoskopowo koagulowac jakby co.my wychodzimy kupic malej cos do zjedzenia.cystoskopia miala byc krotka do pol godziny.Wracamy spoznieni po godzinie.Jej nie ma.Czuje ze ocs jest nie tak.Wychodzi lekarka i mowi ze krwawila tak strasznie z jakis otarc od cystoskopu, ze sama w to nie wierzyla, dwie male dziurki a tyle krwi.Udalo sie nie koagulowac, zalozyla cewnik foleya zeby przystopowac to mechanicznie.Prosi zebysmy weszli na sale poperacyjna i trzymali cewnik przez 2h poki ona nie wroci bo musi wyjsc..wchodzimy, jakis lekarz trzyma kabel od cewnika, probuja wybudzic mala.Ona sie poddusza.Anastezjolog pyta czy gucia jest teraz b przeziebiona- mowimy ze nie i slyszymy jak krztusi sie jakas wydzielina..podaja jej jakis zat=strzyk..slyszymy i widzimy na monitorze ze spadaja oddechy, akcja serca..szok. na szybko majstruja cos przy tlenie. a kontakty nie dzialaja! wlasnie wchodzi jakis facet i oswiadcza to co widzimy-ze nie dzialaja ..gdzies z zza parawanu wyciagaja butle ale malej oddech wraca, zaczyna oddychac samodzielnie ale ma b wysokie cisnienie.Trzymamy cewnik, po 2.5h wraca p ordynator.Cewnik wyciagniemy w niedziele.. Jagodka czula sie potem dobrze, az dziwilo mnie ze tak ladnie siedziw lozeczku pod tymi kablami.Wrocilismy w nocy.Udalo sie..na szczescie juz jestesmy w domu.. a DALEJ. udalo sie- jesli chodzi o naprawe moczowodow.Refluksow nie widac.Jagoda jakos tak wydoroslala na buzce.Ma poklute wszystkie mozliwe miejsca i lekko opuchniete lapki.Opuchniete powieki.Ale juz wyglada lepiej jako ze ma sniada cere .Trzyma sie mnie kurczowo.Przy zmianie pieluszki strasznie krzyczy tak jakbym miala jej cos zrobic .Cewka zrobila sie ogromna pewnie po cewniku bo mial swoje rozmiary.Nie ma kompletnie apetytu .Ale bawi sie, meczy psy (pokazuje im jak je kocha ).I spi na potege- w nocy 14-15h:/.Wczoraj nasiusiala sama do nocnika i obok nocnika.chyba usiadla i cos jej polecialo i sie przestraszyla i nasiusiala obok .Bardzo duzo pije.jakies 4 litry dziennie!! w sumie to nie wiadomo czy bedzie zdrowa czy aby napewno refluksy sie cofnely tak jak to bylo widac..najbardziej wiarygodne badanie jest po pol roku.Teraz musimy jeszcze zrobic usg kontrastowe- znowu cewnik ..poczekam z tym jednak jakies 2-3 tyg zeby Guciczka odreagowala..raz w miesiacu badanie moczu i tyle.W sumie nic sie nie zmieni bo furagin dalej bedziemy podawac zapobiegawczo.Mam nadzieje tylko ze nie bedzie juz zakazen w moczu. wiec tak jak mowie ona bardzo wydoroslala.Zaczela tam mowic..pierwsze zdanie jakie wypowiedziala to "mama boli":,(.Jade jej dzisiaj kupic garnuszek na klocuszek bo bardzo jej sie spodobal w szpitalu ..nie wiem tylko czy bedzie go z nim kojarzyc.. a ja chwilowo jestem wrakiem psychicznym..pawel odlecial wczoraj a nas czekaja hematolodzy i znowu szpital zeby badania zrobic- ale to tylko na jakies 2 dni gora..ale kluc beda
Temat: agenezja ciała modzelowatego
Witam! Strasznie się cieszymy że istnieje takie forum. Internet mamy od niedawna ale liczyliśmy że uda nam sie nawiązać kontakt z ludzmi którzy mają takie same problemy jak my. Gabryś obecnie ma skończone 14 miesięcy jeszcze nie siedzi. W połowie ciąży dowiedzieliśmy się że u naszego maleństwa lekarze podejrzewają wodogłowie, zaczęła się seria koszmarnych nic nie dających badań i oczekiwanie. popadaliśmy ze skajności w skrajność, i ta ogromna bezsilność.... Kiedy się urodził został zdiagnozowany jako dziecko z wodogłowiem powstałym na skutek ubytku ciała modzelowatego. Będąc jeszcze w szpitalu nie bardzo wiedzieliśmy z czym to się je i co to ma do czego. Jeden lekarz mówił tak drugi inaczej, a dziś wiem że żaden nie miał racji. Do tych wszystkich problemów Gabryś jest dzieckiem bardzo wiodkim pomimo 10pkt Apgar. Kiedy skończył 1,5 miesiąca zaczeliśmy nasze pielgrzymki po lekarzach, neurochirurg, neurolog itp. Gdy skończył 3 miesiące rozpoczeliśmy rehabilitację która trwa do dziś. Niestety to byłoby zbyt proste gdyby skończyło się tylko na tym, okazało się że Gabryś ma ogromne problemy ze wzrokiem (zanik niedorozwój lub uszkodzenie nerwu wzrokowego). to był największy cios jaki na nas spadł. Poszukując dobrych specjalistów trafiliśmy do Tęczy(stowarzyszenie Rodziców i Dzieci niewidzących i słabowidzących w Warszawie) od listopada mamy profesora w domu (okularki), jak również chodzimy na terapię widzenia (widzimy poprawę). Wgrudzniu doszedł nam kolejny problem w postaci padaczki. Miniowi drgała bródka, potem zaczeły sinieć mu usta i zostaliśmy skierowani na badania do IMiD lek jaki dostaliśmy z dnia na dzień pogarszał stan małego. Do szpitala poszlismy z nieznaczącymi incydentami raz na dwa tygodnie nawet rzadziej a kiedy zaczęliśmy to leczyć ataki pojawiały się nawet co półtorej godziny. Nasza pani neurolog nie była w stanie nam pomóc, trafiliśmy do dr Żardeckiej która zaproponowała nam wstawienie kolejnego leku, w międzyczasie mały dostał kolejnego ataku przy którym musiało interweniować pogotowie ratunkowe. Więc podaliśmy ten lek. i udało się od 2 miesięcy nie ma, wszystko poszło troszkę do przodu rehabilitacja kontakt gaworzenie - przy takim dziecku nie mozna dużo wymienić ale kazda wypisana rzecz jest naprwdę czms wielkim Piszemy bo chcieliśmy zasięgnąć opinii innych rodziców co jeszcze możemy zrobić Gabrys jest rehabilitowany, ma terapię wzrokową, integrację sensoryczną, poza tym logopeda okulista neurolog neurochirurg psycholog. Czytałam cos o rehabilitacji w Bydgoszczy czy możecie dac znać coś więcej czy to rzeczywiście taki dobry ośrodek i czy warto próbować
i najważniejsze pytanie czytałam że pomocne są masaże mamy możliwość skorzystać z masaży na przepływy . Czy ktos miał z tym do czynienia?
Pozdrawiamy rodzice Gabrysia
Strona 1 z 3 • Zostało znalezionych 83 postów • 1, 2, 3
|